- Dzięki... - powiedziałam- Może już wrócimy?
- Nie. Idźmy dalej. Chciałbym wiedzieć gdzie można się kąpać. Gdzie są łąki. Mnustwa rzeczy jeszcze nie wiemy!- Powiedział z uśmiechem na ustach Hondo.
- A idźcie! Ja wracam- Westchną Michael.
Poszliśmy z Hondo na łąkę. Były tam piękne różnokolorowe motyle. Robiło się późno i świetliki pięknie świeciły.
- Hondo... Może teraz wrócimy.- Namawiałam go, ale był tak wpatrzony w piękny zachód słońca.
Usiadłam i zaczęłam się wpatrywać. Słońce zmieniało się delikatnie w Księżyc. Czyli Bóg Nocy wstaje, a Bóg Dnia jakby "idzie spać". Hondo usiadł obok i powiedział, że chyba możemy już wracać.
<Hondo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz