wtorek, 23 grudnia 2014
Od Hondo - cd Mishi
-Wiem, że chcesz mi pomóc, ale muszę sobie z tym sam poradzić-powiedziałem i dołączyłem do brata. Porozmawiałem z nim jeszcze. Coraz trudniej jednak było mi wypowiedzieć jakiekolwiek słowo. Zaczęło mi już nawet brakować tchu.
-Zwiń skrzydła w materiał, a ja zrobię proszek z rogu.
-Jasne-tyle tylko zdążyłem wykrztusić. Po jakichś 15 minutach wszystko było gotowe.
Wyszliśmy z jaskini.
-I?-spytała się mnie wadera. O dziwo jeszcze tam stała
-Teraz lecimy na szczyt góry bogów-wskazałem jej szczyt
-To mogę z wami?
-Nie mamy smoka dla ciebie-powiedział mój brat i wskoczył na swojego wierzchowca.
-Lepiej nie ryzykuj i zostań-powiedziałem. Wzbiliśmy się w powietrze. Za kilka minut nadejdzie ten czas....
Mishi?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz