Kręciłem się wokół olbrzymiego gniazda. Usłyszałem ryk.
-W końcu jesteś-powiedziałem. -Myślałem, że nie zdążysz. -Usłyszałem tylko kolejny ryk
-"Dzięki, że mnie zawiadomiłeś"(ryk smoka, on rozumie)
-Jesteś matką-spojrzałem na brunatne jajo. Podszedłem po rozgrzanym gruncie i spoglądałem na nie. Coś zaczęło pękać
-W samą porę-Saphira, matka smoczka podeszła do mnie. Z jaja wyszedł malutki samiec. Był niebieski
-Słodziak
-"Wiadomo, że mój"-powiedziała ze śmiechem
-Ja muszę lecieć. Zostałbym, ale nie mogę-powiedziałem i skoczyłem z klifu. Wiatr obijał się o mój pysk.
Z gracją opadłem na wodę.Zastosowałem iluzję i wyglądało to jakbym
chodił po wodzie. Znowu za pomocą iluzji stworzyłem kilka wilków z wody.
Wyglądało jakbyśmy tańczyli na wodzie
<Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz