Ech, podszedłem do małego stworzonka pierwszy. Wiedziałem, że brat
wolałby się pozbyć tego czegoś. Wyciągnąłem do niego łapę. Wąż syknął.
Odsyknąłem. Małe ślizgie stworzenie schowało się w zarośla
-Nie trzeba zabijać
-Ty nie wiesz co to zabijanie-odparł
-A ty niby wiesz?-powiedziałem i potrąciłem go lekko. Popatrzył na mnie jak na debila
-Więcej od ciebie-rzekł. Spuściłem łeb. Przypomniał mi. No bo
oczywiście. On poszedł walczyć, a ja? Zostałem w domu. Eh. No dobra
-To tylko zwykła żmija-powiedziałem zwracając się już do wadery, aby uniknąć wzroku brata
<Tina?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz