Przez parę dni chodziłam wszędzie sama. Aż w końcu mnie olśniło. Zostawiam przeszłość za sobą. Zamiast w kółko "płakać" będę odważna. Pora wziąść sprawy w swoje ręce. Tylko przez chwilę wahałam się czy nie zostać taką jaka jestem. Ale mam dość. Obejrzałam się za siebie i zaczęłam przygotowania do treningów. Zaczęłam panować nad mocami i przestałam w kółko płakać. Wszystko wydawało się... inne. Próbowałam swojego nowego triku, ale mi nie wyszedł. Wpadłam prosto pod łapy Honda.
-Hej.- Wstałam i uśmiechnęłam się do niego.
- Cześć.- Odpowiedział.
Był jakiś nie w sosie...
<Hondo?>
sobota, 10 stycznia 2015
Witamy!
Witamy nowego członka! Oto Lokie! Więcej o nowym szczeniaczku w zakładce "Wilki".

Życzymy miłego pobytu w watasze. :)
Życzymy miłego pobytu w watasze. :)
Od Kiary CD do Mishi
Wyjrzałam na zewnątrz. Pierwsza kropla deszczu spadła na mój nos.
-Tak. Na pewno burza. - potwierdziłam. Deszcz szybko przeszedł w ulewę. Siedziałyśmy razem z Mishi w jaskini, patrząc na strugi deszczu.
-Nie lubię takiej pogody. - stwierdziłam, gdy pierwsza błyskawica przecięła niebo.
-Dlaczego? - zaciekawiła się Mishi.
-Błyskawice sprawiają, że czasem widzimy coś, czego tak naprawdę.... nie ma. - dokończyłam po dłuższej chwili.
-Ty też to widziałaś? - zapytałam ze zdumieniem waderę.
-Tak... i NIE BYŁO żadnych błyskawic.. - Mishi przełknęła ślinę. W cieniu wyraźnie zauważyłyśmy sylwetki dwóch obcych wilków...
<Mishi? Może teraz wena cię najdzie?>
Od Keiichi'ego CD do Kiary
-Ok.- burknąłem i ruszyłem za nią.
Wytropiliśmy stado jeleni. Schowaliśmy się w wysokiej trawie. W odpowiednim momencie wilczyca wystartowała w stronę stada. Chwilę potem wyprzedzałem już ją i wskoczyłem na grzbiet jelenia. Kiara doskoczyła mu do gardła i rozszarpała je.
Zwierzę upadło i chwilę jeszcze się szamotał.
Przyglądałem się jak wadera zaczyna jeść.
-Jak masz na imię?- zapytałem z stąd ni z owąt.
-Kiara, a ty?
-Keiichi.
-Nie jesz?
-Ja na końcu. Zjedz ile chcesz.
-Ok.- odpowiedziała i wróciła do jedzenia.
Położyłem się na plecach i oglądałem przepływające powoli chmury.
Przymknąłem oczy i wszystko teraz było różowe. Gdzie nie gdzie jakaś tęcza, czasem przefrunął jakiś jednorożec.
Otrząsnąłem się i wstałem.
Wytargałem jedną kość i obgryzałem ją.
-Idziemy na Zimową Łąkę?- zapytałem.
<Kiara?>
Wytropiliśmy stado jeleni. Schowaliśmy się w wysokiej trawie. W odpowiednim momencie wilczyca wystartowała w stronę stada. Chwilę potem wyprzedzałem już ją i wskoczyłem na grzbiet jelenia. Kiara doskoczyła mu do gardła i rozszarpała je.
Zwierzę upadło i chwilę jeszcze się szamotał.
Przyglądałem się jak wadera zaczyna jeść.
-Jak masz na imię?- zapytałem z stąd ni z owąt.
-Kiara, a ty?
-Keiichi.
-Nie jesz?
-Ja na końcu. Zjedz ile chcesz.
-Ok.- odpowiedziała i wróciła do jedzenia.
Położyłem się na plecach i oglądałem przepływające powoli chmury.
Przymknąłem oczy i wszystko teraz było różowe. Gdzie nie gdzie jakaś tęcza, czasem przefrunął jakiś jednorożec.
Otrząsnąłem się i wstałem.
Wytargałem jedną kość i obgryzałem ją.
-Idziemy na Zimową Łąkę?- zapytałem.
<Kiara?>
piątek, 9 stycznia 2015
Od Tiny- Do Hondo
Popędziłam za nim. Silyen leżał na ziemi pokryty siliną, chyba... o ile się nie mylę wężą.
- To może być trujące!- Wrzasnęłam myśląc, że gdzieś obok czai się wąż.- Zabierzmy go do szamanki Lucryn. Ona nam pomoże.
-A kto to taki?-Zapytał.
-Teraz masz zamiar się o to pytać?!- Warknęłam.
Hondo leciał z Silyen'em na grzbiecie, a ja prowadziła. Dotarliśmy do szamanki w samą porę. Mówiła, że gdybyśmy go nie zanieśli tutaj na czas, mógł by nawet umrzeć. Całe szczęście, że się tak nie stało. Mały wilk miał przez parę dni wypoczywać. Gdy byliśmy już w watasze, Hondo podziękował mi za to co zrobiłam dla Silyena.
<Hondo? Brak weeny ;--;>
- To może być trujące!- Wrzasnęłam myśląc, że gdzieś obok czai się wąż.- Zabierzmy go do szamanki Lucryn. Ona nam pomoże.
-A kto to taki?-Zapytał.
-Teraz masz zamiar się o to pytać?!- Warknęłam.
Hondo leciał z Silyen'em na grzbiecie, a ja prowadziła. Dotarliśmy do szamanki w samą porę. Mówiła, że gdybyśmy go nie zanieśli tutaj na czas, mógł by nawet umrzeć. Całe szczęście, że się tak nie stało. Mały wilk miał przez parę dni wypoczywać. Gdy byliśmy już w watasze, Hondo podziękował mi za to co zrobiłam dla Silyena.
<Hondo? Brak weeny ;--;>
Od Mishi CD do Hodno
-Hondo...?
-Taa...?
-Czy Ty się przypadkiem nie zaraziłeś od tego potwora?
Basior wściekł się. Odruchowo kłapnął mnie zębami i oderwał kawałek mej sierści.
-Dobrze się czujesz?!-Ryknęłam na niego
Wilk zaczął się zmieniać w bestię. Zaczął mnie gonić. Szybko skręciłam w prawo, a Hondo w lewo. Pobiegłam do Michaela.
-Michael?!
-Co jest?-Mruknął
-Hondo... zaraził się od bestii. Jest nią teraz i... i...
-Jezu Mishi nie rozumiem co do mnie mówisz. Weź głęboki wdech i mów od początku.
Zrobiłam to co kazał i usiadłam. Opowiedziałam mu wszystko co się zdarzyło.
-Jest na to jakiś lek?-Spytałam pod koniec historii
Michael wyglądał na wkurzonego. Zaczął grążyć i wydawało się, że myśli.
-Znasz jakiś lek, który mógłby go odmienić?-Spytałam ponownie
-CISZA!-Ryknął Michael
Odburknęłam coś tam cicho i odeszłam kawałek.
-Hej, Mishi, stój. Jest coś takiego jak lek na odmianę. Muszę tylko księgi, gdzie są napisane wszystkie składniki. Myślę, że jeśli Hondo ugryzł bestię, naprawdę mógł się nie stać. Jej krew mogła do niego przepłynąć. Wróć za pół godziny. Do tej pory powinienem coś znaleźć.
Odeszłam i poszłam w krzaki zwymiotować swoje śniadanie. To pewnie z nerwów.
Odnalazłam Tinę.
-Jezu, Mishi co jest?!-Wykrzyknęła na mój widok
Opowiedziałam wszystko kolejny raz.
-Pomogę ci.
-Dobrze-Rzekłam-Za chwilę pójdziemy do Michaela i nam wszystko powie.
Wdech. Wydech.Wdech. Wydech. Wdech. Wydech. Wdech. Wydech. Wdech. Wydech.
Dotarłyśmy do nory Michaela. Przygotował już listę składników.
-Nie będę w tym uczestniczył-Powiedział-Mam tylko nadzieję, że się wam to uda.
Przeczytałam:
Kopyto jednorożca.
Ucho zająca.
2 gwiazdy.
Kwas cytryny.
Pazur jastrzębia.
Trochę dziwny był ten przepis, ale postanowiłam zaryzykować. Przeczytałam go jeszcze raz na głos.
-Gdzie znajdziemy jednorożca?-Pytała się Tina
-Na pewnej polanie. Oczywiście, jeśli dziś się zjawi.
Gdy nastał zmierzch, razem z Tiną zakradłyśmy się na magiczną polanę. Wstrzymałam powietrze w płucach. Stał tam. On. Jednorożec. Z wyciem rzuciłyśmy się na niego i wyrwałyśmy mu róg. Padł martwy.
-Biedny-Westchnęłam
-Prawda-Przytaknęła Tina
Następnie upolowałyśmy zająca i wyrwałyśmy mu ucho, a resztę pochłonęłyśmy. Przywołałam 2 gwiazdy i włożyłam do kosza składników. Tina przyniosła cytrynę i wrzuciła ją do pojemnika. Michael upolował na swoim smoku jastrzębia i przyniósł go nam. Wyrwałyśmy pazur i wymieszałyśmy wszystkie składniki. Dolałyśmy wody.
-To pachnie... ohydnie-Stwierdziła Tina
-Co tu tak śmierdzi?!-Wykrzyknęła Rita'
Po kilku chwilach był już gotowy. Wyruszyłyśmy na poszukiwania Hondo/Bestii. Znalazłyśmy go. Był pod postacią Honda, ale wciąż się pienił. Podeszłyśmy do niego ostrożnie.
-Wypij to-Nakazałyśmy
<Hondo?>
-Taa...?
-Czy Ty się przypadkiem nie zaraziłeś od tego potwora?
Basior wściekł się. Odruchowo kłapnął mnie zębami i oderwał kawałek mej sierści.
-Dobrze się czujesz?!-Ryknęłam na niego
Wilk zaczął się zmieniać w bestię. Zaczął mnie gonić. Szybko skręciłam w prawo, a Hondo w lewo. Pobiegłam do Michaela.
-Michael?!
-Co jest?-Mruknął
-Hondo... zaraził się od bestii. Jest nią teraz i... i...
-Jezu Mishi nie rozumiem co do mnie mówisz. Weź głęboki wdech i mów od początku.
Zrobiłam to co kazał i usiadłam. Opowiedziałam mu wszystko co się zdarzyło.
-Jest na to jakiś lek?-Spytałam pod koniec historii
Michael wyglądał na wkurzonego. Zaczął grążyć i wydawało się, że myśli.
-Znasz jakiś lek, który mógłby go odmienić?-Spytałam ponownie
-CISZA!-Ryknął Michael
Odburknęłam coś tam cicho i odeszłam kawałek.
-Hej, Mishi, stój. Jest coś takiego jak lek na odmianę. Muszę tylko księgi, gdzie są napisane wszystkie składniki. Myślę, że jeśli Hondo ugryzł bestię, naprawdę mógł się nie stać. Jej krew mogła do niego przepłynąć. Wróć za pół godziny. Do tej pory powinienem coś znaleźć.
Odeszłam i poszłam w krzaki zwymiotować swoje śniadanie. To pewnie z nerwów.
Odnalazłam Tinę.
-Jezu, Mishi co jest?!-Wykrzyknęła na mój widok
Opowiedziałam wszystko kolejny raz.
-Pomogę ci.
-Dobrze-Rzekłam-Za chwilę pójdziemy do Michaela i nam wszystko powie.
Wdech. Wydech.Wdech. Wydech. Wdech. Wydech. Wdech. Wydech. Wdech. Wydech.
Dotarłyśmy do nory Michaela. Przygotował już listę składników.
-Nie będę w tym uczestniczył-Powiedział-Mam tylko nadzieję, że się wam to uda.
Przeczytałam:
Kopyto jednorożca.
Ucho zająca.
2 gwiazdy.
Kwas cytryny.
Pazur jastrzębia.
Trochę dziwny był ten przepis, ale postanowiłam zaryzykować. Przeczytałam go jeszcze raz na głos.
-Gdzie znajdziemy jednorożca?-Pytała się Tina
-Na pewnej polanie. Oczywiście, jeśli dziś się zjawi.
Gdy nastał zmierzch, razem z Tiną zakradłyśmy się na magiczną polanę. Wstrzymałam powietrze w płucach. Stał tam. On. Jednorożec. Z wyciem rzuciłyśmy się na niego i wyrwałyśmy mu róg. Padł martwy.
-Biedny-Westchnęłam
-Prawda-Przytaknęła Tina
Następnie upolowałyśmy zająca i wyrwałyśmy mu ucho, a resztę pochłonęłyśmy. Przywołałam 2 gwiazdy i włożyłam do kosza składników. Tina przyniosła cytrynę i wrzuciła ją do pojemnika. Michael upolował na swoim smoku jastrzębia i przyniósł go nam. Wyrwałyśmy pazur i wymieszałyśmy wszystkie składniki. Dolałyśmy wody.
-To pachnie... ohydnie-Stwierdziła Tina
-Co tu tak śmierdzi?!-Wykrzyknęła Rita'
Po kilku chwilach był już gotowy. Wyruszyłyśmy na poszukiwania Hondo/Bestii. Znalazłyśmy go. Był pod postacią Honda, ale wciąż się pienił. Podeszłyśmy do niego ostrożnie.
-Wypij to-Nakazałyśmy
<Hondo?>
Od Hondo cd Mishi
-Nie pytaj tylko chodź-powiedziałem sucho. Wadera spojrzała na mnie dziwnym wzrokiem
-No co?!-spytałem
-No wiesz..jakoś inny jesteś
Spojrzałem na nią srogim wzrokiem
-Sorry. Przepraszam. Jakoś dziwnie się czuję
-Na pewno nic ci się nie stało?
-Nie. Chodźmy już,
Wyszliśmy z wodospadu i przepełznęliśmy prze wodę. Noga z kryształem utrudniała mi pływanie, ale musiałem jakoś dać sobie radę. Po pewnym czasie jednak udało mi się to zrobić. Wyszedłem na brzeg i otrzepałem się z cieczy.
-Idziemy dalej?-spytałem nagle jakby to ona się wlekła
-No, spokojnie.-wystawiła łapę aby w geście zabawy klepnąć mnie po barku. Wpadłem w szał i prawie ją ugryzłem. Nie spodziewała się tego ale w ostatniej chwili cofnęła łapę.
-Co ty robisz?!-krzyknęła
-Ja..-zawahałem głos.-Przepraszam-spuściłem głowę...
Mishi? Dzieje się coś złego ;-;
-No co?!-spytałem
-No wiesz..jakoś inny jesteś
Spojrzałem na nią srogim wzrokiem
-Sorry. Przepraszam. Jakoś dziwnie się czuję
-Na pewno nic ci się nie stało?
-Nie. Chodźmy już,
Wyszliśmy z wodospadu i przepełznęliśmy prze wodę. Noga z kryształem utrudniała mi pływanie, ale musiałem jakoś dać sobie radę. Po pewnym czasie jednak udało mi się to zrobić. Wyszedłem na brzeg i otrzepałem się z cieczy.
-Idziemy dalej?-spytałem nagle jakby to ona się wlekła
-No, spokojnie.-wystawiła łapę aby w geście zabawy klepnąć mnie po barku. Wpadłem w szał i prawie ją ugryzłem. Nie spodziewała się tego ale w ostatniej chwili cofnęła łapę.
-Co ty robisz?!-krzyknęła
-Ja..-zawahałem głos.-Przepraszam-spuściłem głowę...
Mishi? Dzieje się coś złego ;-;
Od Mishi CD do Kiary
-Coś się stało, że nagle chciałaś wrócić?-Dopytywałam
-Nie, nie-Uśmiechnęła się-Tylko... jestem przyzwyczajona do ziemi i tyle
-Przejdziemy się gdzieś?
-No okej.
Przechodząc przez las zauważyłyśmy naprawdę dużą sarnę. Rzuciłyśmy się za nią.
-Ty szyję, ja plecy okej?!-Krzyknęłam
Wilczyca skoczyła na sarnę i wgryzła się w jej szyję. Ja wlazłam na jej grzbiet i również zaczęłam ją ranić.
Zwierzę po chwili padło. Zadowolone przyniosłyśmy go pod jaskinię. Jadłyśmy powoli, na niebie pojawiły się ciemne chmury.
-Chyba będzie burza-Stwierdziła Kiara
<Kiara? Brak weny :C>
-Nie, nie-Uśmiechnęła się-Tylko... jestem przyzwyczajona do ziemi i tyle
-Przejdziemy się gdzieś?
-No okej.
Przechodząc przez las zauważyłyśmy naprawdę dużą sarnę. Rzuciłyśmy się za nią.
-Ty szyję, ja plecy okej?!-Krzyknęłam
Wilczyca skoczyła na sarnę i wgryzła się w jej szyję. Ja wlazłam na jej grzbiet i również zaczęłam ją ranić.
Zwierzę po chwili padło. Zadowolone przyniosłyśmy go pod jaskinię. Jadłyśmy powoli, na niebie pojawiły się ciemne chmury.
-Chyba będzie burza-Stwierdziła Kiara
<Kiara? Brak weny :C>
Od Kiary CD do Mishi
Poszłam za Mishi. Nie naciskałam. Ja sama też nie lubiłam mówić o mojej rodzinie. Może to dlatego, że to była moja wina? Pokręciłam powoli głową, idąc za waderą. Gwiazdy błyszczały nad naszymi głowami. Tak samo jak wtedy... Zacisnęłam zęby. Miałam o tym nie myśleć. W uszach ciągle słyszałam głos mamy. Potrząsnęłam głową. Zapomnij! Zdałam sobie sprawę, że Mishi coś mówi.
-... prawda?
-Przepraszam, możesz powtórzyć? - zapytałam. Wadera westchnęła.
-Zapytałam, czy tu nie jest pięknie?
-Jest. Oczywiście, że tak. - przełknęłam ślinę. - Ale czy mogłybyśmy już wrócić? - zapytałam prawie szeptem. Mishi wyglądała na zdziwioną, ale spełniła moją prośbę. Wróciłyśmy na tereny naszej watahy.
<Mishi?>
-... prawda?
-Przepraszam, możesz powtórzyć? - zapytałam. Wadera westchnęła.
-Zapytałam, czy tu nie jest pięknie?
-Jest. Oczywiście, że tak. - przełknęłam ślinę. - Ale czy mogłybyśmy już wrócić? - zapytałam prawie szeptem. Mishi wyglądała na zdziwioną, ale spełniła moją prośbę. Wróciłyśmy na tereny naszej watahy.
<Mishi?>
środa, 7 stycznia 2015
Od Kiary Cd do Keiichi'ego
-Zareagowałam instynktownie. Wywinęłam się wilkowi, przeturlałam się w bok. Oślepiłam napastnika. Po chwili stanęłam nos w nos z... wilkiem z watahy.
-Co ty wyprawiasz? Przestraszyłeś mnie! - fuknęłam. Basior zamrugał, próbując przywrócić sobie ostre pole widzenia. Przyjrzałam mu się uważniej. Widywałam go już kilka razy, ale zawsze stał na uboczu. W sumie, pierwszy raz z nim rozmawiałam.
-Dlaczego tu przyszedłeś? - zapytałam. Może nie było to zbyt mądre, ale trudno.
-Szukałem towarzystwa.
Uśmiechnęłam się lekko.
-I dlatego na wstępie próbujesz mnie zabić? - zapytałam
-Nie miałem takiego zamiaru. - burknął wilk.
-No dobrze, sorki. - otrzepałam się z trawy. - Właśnie miałam iść na polowanie. Jeśli chcesz, możesz iść ze mną. - zaproponowałam od niechcenia.
<Keiichi?>
-Co ty wyprawiasz? Przestraszyłeś mnie! - fuknęłam. Basior zamrugał, próbując przywrócić sobie ostre pole widzenia. Przyjrzałam mu się uważniej. Widywałam go już kilka razy, ale zawsze stał na uboczu. W sumie, pierwszy raz z nim rozmawiałam.
-Dlaczego tu przyszedłeś? - zapytałam. Może nie było to zbyt mądre, ale trudno.
-Szukałem towarzystwa.
Uśmiechnęłam się lekko.
-I dlatego na wstępie próbujesz mnie zabić? - zapytałam
-Nie miałem takiego zamiaru. - burknął wilk.
-No dobrze, sorki. - otrzepałam się z trawy. - Właśnie miałam iść na polowanie. Jeśli chcesz, możesz iść ze mną. - zaproponowałam od niechcenia.
<Keiichi?>
Od Keiichi'ego
Każdy dzień rozpoczynany tak samo robi się okropnie nudny. Od kiedy nie
ma co ciekawego robić, po prostu śpię. Śpię w dzień, a w nocy się
"bawię".
Samotność ma dziwny wpływ na tego kto jej doświadcza.
Kiedy w końcu zapadła ciemna noc, wyszedłem na spacer.
W ciemności wszystko wyglądało inaczej. I ta melodia. Każdej nocy słychać tą samą melodię. Niby nie taka zła, ale rozprasza.
Znalazłem jakieś kości, a potem poszedłem szukać metalowych kawałków.
Do jaskini wróciłem nad ranem. Jak zwykle nic się nie działo. Spokojne poszukiwania, spokojny spacer, spokojna kolacja i śniadanie.
I zaledwie 3 kilogramy złomu... Wysypałem wszystko ze skórzanej torby, następnie ułożyłem w koncie, w którym było pełno gratów.
Czasami zastanawiałem się po co to robię...
A tak. Próbuję stworzyć super broń. Teraz tylko, po co?
Położyłem się na paprotkach i przewracałem z boku na bok.
Coś nie dawało mi spokoju. Jak zawsze.
A może tym razem uda mi się kogoś spotkać, kto zostanie porozmawiać na dłużej?
NA wrzosowiskach jest fajnie, może tam ktoś będzie?
Z nosem przy ziemi wyszedłem.
Parę razy obróciłem się, by sprawdzić czy nikt nie zachodzi mnie od tyłu.
Kiedy wszystkie obawy minęły, przyspieszyłem kroku.
Nijakie pustkowie, wodospad i skrótem przez chaszcze na wrzosowiska.
Wyszedłem na otwarty teren i usłyszałem strzał. Instynktowny unik, padając na ziemię.
Poczołgałem się w stronę, z którego zaczął dochodzić dziwny szmer.
Był tam wilk.
Nie widziałem go dokładnie, ale on też nie miał szans mnie zobaczyć.
Byłem bardzo blisko niego, stworzyłem cień, który odwrócił jego uwagę. Wtedy skoczyłem i przygwoździłem go do ziemi.
<Ktoś tym razem odpisze? ;p>
Samotność ma dziwny wpływ na tego kto jej doświadcza.
Kiedy w końcu zapadła ciemna noc, wyszedłem na spacer.
W ciemności wszystko wyglądało inaczej. I ta melodia. Każdej nocy słychać tą samą melodię. Niby nie taka zła, ale rozprasza.
Znalazłem jakieś kości, a potem poszedłem szukać metalowych kawałków.
Do jaskini wróciłem nad ranem. Jak zwykle nic się nie działo. Spokojne poszukiwania, spokojny spacer, spokojna kolacja i śniadanie.
I zaledwie 3 kilogramy złomu... Wysypałem wszystko ze skórzanej torby, następnie ułożyłem w koncie, w którym było pełno gratów.
Czasami zastanawiałem się po co to robię...
A tak. Próbuję stworzyć super broń. Teraz tylko, po co?
Położyłem się na paprotkach i przewracałem z boku na bok.
Coś nie dawało mi spokoju. Jak zawsze.
A może tym razem uda mi się kogoś spotkać, kto zostanie porozmawiać na dłużej?
NA wrzosowiskach jest fajnie, może tam ktoś będzie?
Z nosem przy ziemi wyszedłem.
Parę razy obróciłem się, by sprawdzić czy nikt nie zachodzi mnie od tyłu.
Kiedy wszystkie obawy minęły, przyspieszyłem kroku.
Nijakie pustkowie, wodospad i skrótem przez chaszcze na wrzosowiska.
Wyszedłem na otwarty teren i usłyszałem strzał. Instynktowny unik, padając na ziemię.
Poczołgałem się w stronę, z którego zaczął dochodzić dziwny szmer.
Był tam wilk.
Nie widziałem go dokładnie, ale on też nie miał szans mnie zobaczyć.
Byłem bardzo blisko niego, stworzyłem cień, który odwrócił jego uwagę. Wtedy skoczyłem i przygwoździłem go do ziemi.
<Ktoś tym razem odpisze? ;p>
poniedziałek, 5 stycznia 2015
Gerry
Mamy nowego członka! Oto Gerry! Więcej o basiorze w zakładce "Wilki"

Życzymy miłego pobytu w watasze ;)
Życzymy miłego pobytu w watasze ;)
niedziela, 4 stycznia 2015
Artystea
Witamy nowego członka! To wader o imieniu Artystea. Więcej o samicy w zakładce "Wilki" :*
Życzymy miłego pobytu w watasze :)))
Życzymy miłego pobytu w watasze :)))
Od Mishi CD do Hondo
Zauważyłam drzewo. Było łyse (bez liści). Wspięłam się szybko na nie. Stworzyłam portal i wskoczyłam do niego. Wylądowałam na twardej powierzchni. Tak! Wreszcie to mój świat. Rozejrzałam się za bestią. Pusto.
-Hondo? Jesteś tu?-Zawołałam
Odpowiedział mi cichy jęk. Podbiegłam w stronę głosu.
-Mishi...-Sapnął wilk
-Hondo! Nie zamykaj oczu! Jezu! Ty krwawisz!
-Ciszej...
-Wstawaj.-Powiedziałam stanowczo
-Nie mogę.
-Wołaj Michaela.
-Lepiej nie.
-Trzeba sprowadzić pomoc-Upierałam się-Przecież nie mam przy sobie żadnych bandaży, ziół. Trzeba cię leczyć.
-Spokojnie. Mam jeszcze na tyle sił, że stworzę kryształy które mnie uzdrowią.
I tak zrobił. Przestał krwawić, ale wciąż nie był na siłach.
-Zabiłeś go?-Zmieniłam temat
-Tak
-No to twoje marzenie się spełniło. Uratowałeś nas. Zrobiłeś coś, po czym wszyscy będą cię pamiętać.
Nie odpowiedział, ale się uśmiechnął. Przywołałam gwiazdy. Rozbiłam nimi ziemię. Powstała dziura. Wyjście na ziemię.
Wspięłam się po korzeniach do góry. Pobiegłam po linę.
-Chodź. Hondo?-Zajrzałam do dziury
Hondo stał obok mnie.
-Jak ty to...
<Hondo?>
Od Mishi CD do Kiary
-Nic się nie stało-Uśmiechnęłam się lekko-Chciałabyś zobaczyć mój portal w środku? W sumie to nikt oprócz mnie w nim nie był ale...
Kiara przytaknęła. Zaczęłam tworzyć portal.
-Skacz!-Krzyknęłam
Skoczyłyśmy. Podróż do innego wymiaru trwała krótko. Wylądowałyśmy na chmurach.
-Wow, ładnie tu-Zauważyła Kiara
-Tak. Spójrz do góry. Tu są tylko gwiazdy. Te dwie, najjaśniejsze to moi rodzice.
-Rodzice-gwiazdy?
-Przemienili się w gwiazdy. Musieli. Długa historia-Spuściłam głowę
-Pójdziemy dalej?
Kiwnęłam głową.
<Kiara?>
Kiara przytaknęła. Zaczęłam tworzyć portal.
-Skacz!-Krzyknęłam
Skoczyłyśmy. Podróż do innego wymiaru trwała krótko. Wylądowałyśmy na chmurach.
-Wow, ładnie tu-Zauważyła Kiara
-Tak. Spójrz do góry. Tu są tylko gwiazdy. Te dwie, najjaśniejsze to moi rodzice.
-Rodzice-gwiazdy?
-Przemienili się w gwiazdy. Musieli. Długa historia-Spuściłam głowę
-Pójdziemy dalej?
Kiwnęłam głową.
<Kiara?>
Od Hondo cd Mishi
Rzuciłem się na potwora. Szarpałem się z nim. Dopiero po dłuższym czasie udało mi się przegryźć jego skórę. Wbiłem mu kły z kryształu. Były zatrute. Oślepł. Za niedługo padnie martwy. Teraz musiałem unikać jego ataków.
Powoli nawet zaczynał się kiwać. Chciałem jeszcze raz skoczyć i wstrzyknąć mu kolejną dawkę trucizny. Jednak ten chwycił mnie i ugryzł za łapę. Rozszarpał mi ją. Mógłby mnie zabić. Uratował mnie fart. Stwór padł przede mną martwy. Mój oddech stał się jeszcze płytszy niż przedtem. Traciłem krew z niewyobrażalną szybkością. Musiałem zamknąć oczy...na chwilę...tylko na..chwilę...
Mishi?
Powoli nawet zaczynał się kiwać. Chciałem jeszcze raz skoczyć i wstrzyknąć mu kolejną dawkę trucizny. Jednak ten chwycił mnie i ugryzł za łapę. Rozszarpał mi ją. Mógłby mnie zabić. Uratował mnie fart. Stwór padł przede mną martwy. Mój oddech stał się jeszcze płytszy niż przedtem. Traciłem krew z niewyobrażalną szybkością. Musiałem zamknąć oczy...na chwilę...tylko na..chwilę...
Mishi?
Od Kiary CD do Mishi
Zaczęłam tworzyć z ognia obrazy; kwiaty, feniksy, gwiazdy, smoki... Nie były one trwałe, ale starałam się, żeby były jak najładniejsze. Potem sama otoczyłam się płomieniami. Nie zrobiły mi żadnej krzywdy. Mishi krzyknęła ostrzegawczo.
-Spokojnie. - uśmiechnęłam się i wyszłam z płomieni. - Nic mi nie jest.
Potem zgasiłam ogień i rozjaśniłam polanę, aż Mishi zasłoniła łapą oczy.
-Przepraszam. - mruknęłam. Teraz spróbowałam czegoś nowego. Widziałam jak Mishi tworzy portal i byłam ciekawa, czy świetlny portal mi się uda. Nigdy czegoś takiego nie robiłam. Zamknęłam oczy i dokładnie przypomniałam sobie tamten portal. Przede mną zaczął wirować okrąg światła. Wirował coraz szybciej, aż w końcu wybuchł. Fala uderzeniowa zepchnęła nas kilka metrów w tył.
-Przepraszam - jęknęłam, próbując się podnieść. - Nie wyszło mi.
<Mishi?
-Spokojnie. - uśmiechnęłam się i wyszłam z płomieni. - Nic mi nie jest.
Potem zgasiłam ogień i rozjaśniłam polanę, aż Mishi zasłoniła łapą oczy.
-Przepraszam. - mruknęłam. Teraz spróbowałam czegoś nowego. Widziałam jak Mishi tworzy portal i byłam ciekawa, czy świetlny portal mi się uda. Nigdy czegoś takiego nie robiłam. Zamknęłam oczy i dokładnie przypomniałam sobie tamten portal. Przede mną zaczął wirować okrąg światła. Wirował coraz szybciej, aż w końcu wybuchł. Fala uderzeniowa zepchnęła nas kilka metrów w tył.
-Przepraszam - jęknęłam, próbując się podnieść. - Nie wyszło mi.
<Mishi?
piątek, 2 stycznia 2015
Od Mishi CD do Kiary
-Oczywiście-Odparłam
Pokazałam Kiarę członkom watahy. Oprowadziłam ją po terenach.
-Okej. Możesz teraz... no nie wiem. Polować, pływać, poznawać nowych członków. Możesz mi pokazać swoje moce.
-Ok. Ale muszę się przygotować. Może w tym czasie pokażesz mi swoje?
Przywoływałam najróżniejsze gwiazdy, układałam je w różne gwiazdozbiory, tworzyłam portal. Kiara przyglądała mi się z uwagą.
-Twój żywioł to kosmos?
Pokiwałam głową.
-Czas najwyższy, żebyś mi pokazała swoje moce.
<Kiara? Brak weny >.< >
Pokazałam Kiarę członkom watahy. Oprowadziłam ją po terenach.
-Okej. Możesz teraz... no nie wiem. Polować, pływać, poznawać nowych członków. Możesz mi pokazać swoje moce.
-Ok. Ale muszę się przygotować. Może w tym czasie pokażesz mi swoje?
Przywoływałam najróżniejsze gwiazdy, układałam je w różne gwiazdozbiory, tworzyłam portal. Kiara przyglądała mi się z uwagą.
-Twój żywioł to kosmos?
Pokiwałam głową.
-Czas najwyższy, żebyś mi pokazała swoje moce.
<Kiara? Brak weny >.< >
Od Kiary do Mishi
Szłam przez las. Kolejny. Byłam naprawdę zmęczona. Ptaki ćwierkały w gałęziach drzew, drobne zwierzęta szeleściły w podszyciu. Zdawały się zupełnie mną nie przejmować. Nagle wyszłam na otwartą przestrzeń. Zaskoczyło mnie to. Rozejrzałam się uważnie. W oddali dostrzegłam jakiegoś wilka. Przyśpieszyłam. Od dawna chciałam się z kimś spotkać, porozmawiać. Wadera dostrzegła mnie, przystanęła. Zatrzymałam się kilka kroków od niej.
-Cześć. - powiedziała. - Wiesz, że weszłaś na teren mojej watahy?
-To jest tu wataha? - ucieszyłam się. Miałam juz dość tułaczego życia.
-Tak. Jestem Mishi, alfa Watahy Szarej Rosy.
-Jestem Kiara... Mogę dołączyć? - zapytałam nieśmiało
<Mishi?>
czwartek, 1 stycznia 2015
Od Mishi CD do Hondo
Zasnęłam na różowej chmurze. Wiatr pieścił moje futro. Zagłębiłam się w swoich myślach. Najpierw pomyślałam o kłopotach. Silyen nie dogadywał się za dobrze z Brunem. Juliett była małomówna i nas unikała. Tina również mnie unikała. Michaela widywałam bardzo rzadko. Nowych członków nie było. Wzdychałam sobie, gdy nagle wpadł na mnie jakiś stworek.
-Mika ju de sir!-Krzyknął oburzony
-Co?-Mruknęłam
Ze złością potargał sobie uszy i uciekł. Westchnęłam. Znowu. Chcę wyjść. Mam dość.
Stworzyłam portal i nabrałam powietrza. Skoczyłam.
Wszystko wyglądało to wszystko tak samo jak kiedyś. Tylko że nagle... znalazłam się w innej krainie. Ze złością kopnęłam kamyk. Zawyłam. Pobiegłam przed siebie.
<Hondo? Brak weny (znowuu) -.->
Subskrybuj:
Posty (Atom)