poniedziałek, 22 grudnia 2014

Od Mishi CD do Hondo

-Przykro mi...-Szeptałam

-Może już wrócimy do jaskini?-Zmienił temat

-Dobrze. Ale jeszcze jedna sprawa. Pomożesz mi przy polowaniu? Musimy coś upolować dla watahy.

-Okej

Pobiegliśmy szybko na łąkę. Wypatrzyłam sarnę. Już chciałam się na nią rzucić gdy Hondo mnie zatrzymał.

-Ona jest jeszcze młoda. Daj jej żyć.

Nasze spojrzenia spotkały się na krótką sekundę. Odwróciłam wzrok.
Hondo pokazał mi sarnę, która była już starsza. Upolowaliśmy ją i zanieśliśmy do jaskini.

-Kolacja!-Ryknęłam

Wszyscy zbiegli się do sarny. Jadłam obok Honda. Od czasu do czasu spoglądałam na niego, i miałam wrażenie jakby się uśmiechał.
Potem poszliśmy spać. Basiory do swojej i wadery również do swojej.

Nie mogłam spać. Wyszłam na skalną półkę i patrzyłam na gwiazdy. Poczułam czyiś oddech na moim karku. Odwróciłam łeb. Hondo. Spod niebieskiej grzywki wyłoniły się jego oczy.

-Znasz się na gwiazdach?-Spytał mnie

Siedzieliśmy tak i oglądaliśmy gwiazdy. Tłumaczyłam mu wszystko o nich. Uśmiechał się do mnie.
Poczułam, że naprawdę polubiłam Honda. Położyłam się, lecz Hondo wpatrywał się w gwiazdy.
Zasnęłam. Obudziłam się w swojej jaskini.
Wyszłam na zewnątrz. Nikogo nie było. Mech łaskotał mnie w łapy. Pobiegłam nad jezioro żeby się napić. Powoli wchodziłam do wody. Zanurzyłam się. To pewnie będzie ostatnia kąpiel w tym roku, bo nadchodzi zima. Wynurzyłam się łapiąc powietrze. Wróciłam do jaskini. Teraz nikogo nie było. Wzięłam się za poszukiwanie Tiny, lecz jej nie znalazłam. Michaela również nie widziałam. Juliett jadła wczorajszą sarnę. Postanowiłam pójść na spacer do lasu. Ominęłam jezioro i łąkę. Mijając wielką skałę zauważyłam Honda. Ciepło mi się zrobiło na sercu. Lubiłam go. Podbiegłam do niego. Korzystał ze swoich mocy.

-O, cześć-Mruknął nie patrząc na mnie

-Witaj. Co robisz?

<Hondo?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz