- Hondo! - Krzyknęłam.
Basior spojrzał się na mnie oziemble. Już wiem jak się czuł.
- Przepraszam. Przepraszam za moje zachowanie.- Mówiłam, a łza popłynęła mi z oka.- Mam ostatnio dużo stresu. Bardzo przepraszam.
Basior tylko machną łapa. Szłam z nimi na nasz teren i wtedy kartka wypadła. Otworzyła się, a ja tylko szybko ją zabrałam.
- A co tam masz? - Pytał się Hondo.
- Nic takiego...- Odparłam. Widać było, że go tym nie przekonałam.
Michael spojrzał się na brata i wyrwał mi kartkę, którą włożyłam do futra.
- ZOSTAW TO!
- Dlaczego? Co to takiego? - Mówił bezczelnie Michael.
Otworzył kartkę i przeczytał to co było napisane.
- To jest, aż tak ważne?- Zaśmiał się parczywie i oddał kartkę, która tym razem postanowiłam skurczyć i włożyć do amuletu.
<Hondo? Brak weny...>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz