Popatrzyłam się krzywo. Nie mogłam im przecież powiedzieć! To było by trochę nie na miejscu i wygnali (możliwe) by mnie z watahy...
- Ah... Tam... On nic tam nie chodzi... - Trochę się wahałam, ale nie mogłam nadal mówić...
- No powiedz... Tu są sami twoi- Popatrzył lekko Michael.
Ale nic nie odpowiedziałam doszliśmy do terenów i ... Szok...
<Hondo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz