Poczułem chłód na skórze. Robiło się coraz zimniej. Stanąłem w miejscu
aby rozejrzeć się w ciemności. Nagle ziemia pode mną zaczęła się osuwać.
Ciemna skała tak po prostu zaczęła się pode mną kruszyć. Zacząłem
spadać z kamieniami w dół. Kilka pięter to na pewno było. Uderzyłem w
skałę czując ból. Przeszywał całe moje ciało... Uderzyłem głową o
kamień. Jednak potem jeszcze kilkanaście kilo głazów spadło mi na brzuch
i resztę ciała.
Zemdlałem.....
Słyszałem cisze. Jedyne co przebijało tą głuchotę to bicie serca? Chyba
tak. Mojego. Było coraz głośniejsze. Bicie przyśpieszało. Czułem jak
moje uszy wręcz puchną. Lała się z nich krew. Było zbyd głośno!
Obudziłem się. Musiałem zebrać siły. Wyczołgałem się spod sterty kamieni
i obserwowałem moje rany. Przerwał mi ryk. Zza rogu wybiegło monstrum.
Stanąłem naprzeciwko niego i zacząłem biec na niego...
Mishi? Nw xd
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz