Przechytrzyłam go. Zbliżał się z ogromną prędkością, więc zatrzymałam się, a on leciał dalej.
- Ej! - Krzyknęłam- Tu jestem.
Zawrócił i zaśmiał się razem ze mną. Spojrzałam się na niego, a on na mnie. Bardzo powoli opadałam w dół. Hondo również zszedł na ziemię.
- Więc... Dowiem się o co chodzi?- Dręczył mnie wciąż Hondo.
- Ale... Ja... Obiecujesz, że nikomu nie powiesz? - Westchnęłam po chwili- To bardzo ważne.
- Obiecuję.
Uwierzyłam mu i zaprowadziłam pod zamek.
- Ale po co tu jesteśmy? - Spytał.
- Zaraz zobaczysz.
Wtedy zaczęłam się zmieniać...
<Hondo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz