Zgłębiłem się szukając informacji potrzebnych mi do niektórych rzeczy. Poczułem, że ktoś mnie woła
-Gdzie ty jesteś do jasnej !-nie dokończył. Wszystko odbywało się w
mojej głowie. Ktoś był w pobliżu. Kłócili się. Myśleli, że nie usłyszę
ich myśli. Dopiero po chwili rozpoznałem głos. Wzbiłem się w powietrze.
Zawróciłem do Tiny
-Wracaj na tereny!-krzknąłem tylko i przyśpieszyłem. Uderzyłem
skrzydłami tak mocno, że liście spadły z drzew obok mnie. Musiałem
zdążyć uratować Silyen'a!
<Tina?>
środa, 31 grudnia 2014
Od Tiny-(CD)- Do Hondo
-Zdradziłam ci sekret! Czemu nic mi nie powiesz?- łzy płynęły mi z oczu.- Powiesz o co ci chodziło? Wyjawisz sekret...
Tylko się odwrócił i poszedł... Ale jestem głupia. Powie wszystko Mishi, którą tak kocha... yyuu... po co wogólę myślę o tym? Serio... chyba... sie... za... ee... nic nie będę mówić i myśleć...
《 Hondo?》
Tylko się odwrócił i poszedł... Ale jestem głupia. Powie wszystko Mishi, którą tak kocha... yyuu... po co wogólę myślę o tym? Serio... chyba... sie... za... ee... nic nie będę mówić i myśleć...
《 Hondo?》
wtorek, 30 grudnia 2014
Od Hondo cd Mishi
Poczułem chłód na skórze. Robiło się coraz zimniej. Stanąłem w miejscu
aby rozejrzeć się w ciemności. Nagle ziemia pode mną zaczęła się osuwać.
Ciemna skała tak po prostu zaczęła się pode mną kruszyć. Zacząłem
spadać z kamieniami w dół. Kilka pięter to na pewno było. Uderzyłem w
skałę czując ból. Przeszywał całe moje ciało... Uderzyłem głową o
kamień. Jednak potem jeszcze kilkanaście kilo głazów spadło mi na brzuch
i resztę ciała.
Zemdlałem.....
Słyszałem cisze. Jedyne co przebijało tą głuchotę to bicie serca? Chyba tak. Mojego. Było coraz głośniejsze. Bicie przyśpieszało. Czułem jak moje uszy wręcz puchną. Lała się z nich krew. Było zbyd głośno!
Obudziłem się. Musiałem zebrać siły. Wyczołgałem się spod sterty kamieni i obserwowałem moje rany. Przerwał mi ryk. Zza rogu wybiegło monstrum. Stanąłem naprzeciwko niego i zacząłem biec na niego...
Mishi? Nw xd
Zemdlałem.....
Słyszałem cisze. Jedyne co przebijało tą głuchotę to bicie serca? Chyba tak. Mojego. Było coraz głośniejsze. Bicie przyśpieszało. Czułem jak moje uszy wręcz puchną. Lała się z nich krew. Było zbyd głośno!
Obudziłem się. Musiałem zebrać siły. Wyczołgałem się spod sterty kamieni i obserwowałem moje rany. Przerwał mi ryk. Zza rogu wybiegło monstrum. Stanąłem naprzeciwko niego i zacząłem biec na niego...
Mishi? Nw xd
poniedziałek, 29 grudnia 2014
Od Tiny-(CD)- Do Hondo
Popatrzyłam na maki. I zmieniłam się w....
- Wow, ale to niesamowite... Tylko... - Westchną Hondo.
-Tylko co?! - Zmieniając się z powrotem w wilka.
Ludzie zobaczyli dwa wilki. rozłożyliśmy skrzydła i lecieliśmy. Dotarliśmy na tereny watahy. Do wodospadu.
- Teraz powiedz o co chodziło i wyjaw jeden sekret.
<Hondo?>
- Wow, ale to niesamowite... Tylko... - Westchną Hondo.
-Tylko co?! - Zmieniając się z powrotem w wilka.
Ludzie zobaczyli dwa wilki. rozłożyliśmy skrzydła i lecieliśmy. Dotarliśmy na tereny watahy. Do wodospadu.
- Teraz powiedz o co chodziło i wyjaw jeden sekret.
<Hondo?>
Od Hondo-(CD)- Do Tiny
Patrzyłem jak wadera zaczyna się błyszczeć. Powiedzmy szczerze:
błyszczała się. Wiedziałem co to jest. Też przeżyłem takie coś jak
otrzymałem moc kryształu, ale nie byłem pewien czy to chodzi o moce.
Popatrzyłem jak zaczęła się zmieniać.
Tina?
Tina?
niedziela, 28 grudnia 2014
OD Tiny- (CD)- Do Hondo
Przechytrzyłam go. Zbliżał się z ogromną prędkością, więc zatrzymałam się, a on leciał dalej.
- Ej! - Krzyknęłam- Tu jestem.
Zawrócił i zaśmiał się razem ze mną. Spojrzałam się na niego, a on na mnie. Bardzo powoli opadałam w dół. Hondo również zszedł na ziemię.
- Więc... Dowiem się o co chodzi?- Dręczył mnie wciąż Hondo.
- Ale... Ja... Obiecujesz, że nikomu nie powiesz? - Westchnęłam po chwili- To bardzo ważne.
- Obiecuję.
Uwierzyłam mu i zaprowadziłam pod zamek.
- Ale po co tu jesteśmy? - Spytał.
- Zaraz zobaczysz.
Wtedy zaczęłam się zmieniać...
<Hondo?>
- Ej! - Krzyknęłam- Tu jestem.
Zawrócił i zaśmiał się razem ze mną. Spojrzałam się na niego, a on na mnie. Bardzo powoli opadałam w dół. Hondo również zszedł na ziemię.
- Więc... Dowiem się o co chodzi?- Dręczył mnie wciąż Hondo.
- Ale... Ja... Obiecujesz, że nikomu nie powiesz? - Westchnęłam po chwili- To bardzo ważne.
- Obiecuję.
Uwierzyłam mu i zaprowadziłam pod zamek.
- Ale po co tu jesteśmy? - Spytał.
- Zaraz zobaczysz.
Wtedy zaczęłam się zmieniać...
<Hondo?>
Od Hondo- (CD)- Do Tiny
Spojrzałem dziwnie na brata
-Wiesz, że nie mogę
-A to dlaczego?-spytał się
-Do chole*y! Ja nie panuję nad tym zwierzęciem. Prędzej mnie zje gdy znikniesz. To ty rozmawiasz ze smokami, ty nad nimi panujesz.
-Użyj skrzydeł.
-Nie latałem od dobrych kilku lat
-Zobaczymy czy nadal potrafisz-popchnął mnie i zacząłem spadać ze smoka
-Zabiję-powiedziałem. Użyłem magi i sprawiłem, że skrzydła znowu były widoczne. Jak kiedyś.
-To teraz leć-powiedział. Zacząłem ruszać skrzydłami. Nie potrafiłem latać!
Skupiłem się. Moje serce waliło. W końcu opanowałem się i wzbiłem powietrze. Poleciałem w kierunku Tiny
Tina?
Od Rity
Rankiem, gdy się obudziłam postanowiłam coś upolować. Rościągnęłam się. Wyszłam. Wszytko było takie szare. Chyba mam jakieś halucynacje - pomyślałam. Poszłam widziałam stado sarn. Piękne jelenie obok nich. Chyba wezmę jelenia, bo przynajmniej jedna sarna będzie miała spokój. Albo... Zobaczyłam pięknego tłustego jelenia, który rzucał się na sarenkę. Zaatakowałam i upolowałam, oczywiście. Wróciłam na podwórze i zaczęłam jeść. Wtedy kogoś usłyszałam. Był? Była to....
< Ktoś?>
< Ktoś?>
Od Keiichi'ego
Od kiedy stanąłem na tych dziwnych pastwiskach, ciągle towarzyszy mi uczucie bycia śledzonym, osaczony. Wiecznie czuję czyjś wzrok na sobie. Momentami jest to tak nieznośne, że zaczynam tarzać się po ziemi i krzyczeć w niebo głosy.
Od 4 dni nie jestem w stanie niczego zjeść. Poluję, ale kiedy zniżam nos do mięsa, uderza mnie ten zapach. Sprawia, że zaczyna mnie mdlić. Ostatnio się nawet zrzygałem po powąchaniu świeżego mięsa.
Wygryzłem kości żeber. Połamałem i najcieńsze, ostre "kły" kości powiązałem trzciną.
Zrobiłem 20 medalionów po 20 kości, ponieważ 20 to liczba cieni chroniących wilki, a kości dzików, z których amulety były zrobione, to materiał, który składa się w ofierze bogom cieni. Wbiłem duże gałęzie do ziemi w kształcie okręgu, powiesiłem na nich amulety. Usiadłem w środku, o północy rozpaliłem ognisko, ostrą kością rozciąłem swój bok. Ranę zrobiłem tak głęboką by widać było żebra. Krew, która spływała mi po zlepionym futrze, zebrałem do miski z drewna. Naplułem do niej, ziele, które wcześniej zebrałem, roztarłem i wrzuciłem do pojemniczka, wybrałem popiół z drewna brzozy i całą mieszankę włożyłem w środek ognia. Zamknąłem oczy i wymawiałem niezrozumiałe słowa. Zaklęcie demonów cieni.
Poczułem, że otaczają mnie setki ślepiów. Warczenie i ryk. Tylko to dało się teraz słyszeć. Atakowali mnie, jednak nie mogli przejść przejść do okręgu.
Nag ogniskiem pojawiły się wielkie ilości cieni, które odleciały w stronę ślepi. Otwarłem oczy. Było dosyć jasno. Księżyc tak mocno świecił. Dało się oglądać tą rzeź, którą urządziły cienie na moich prześladowcach.
Kiedy skończyło się wszystko, podpaliłem suche trawy na całym obszarze pastwisk.
Sam zaś uciekłem do lasu i biegłem tak długo, do póki nie stanąłem u brzegu jakiegoś jeziora. Na jego środku była wysepka. Wskoczyłem do lodowatej wody. Moje ciało przeszyło uczucie, jakby wbijano mi miliony igieł w mięśnie. Jakby tego było mało, jakiś wilk płynął z mną.
Dopływaliśmy do wysepki, woda była głęboka na ponad 10 metrów.
Już miałem wyskoczyć z wody, kiedy ów prześladowca skoczył na mnie i zanurzyliśmy się w wodzie. Jak się okazało, zaatakowała mnie ładna wadera. Miała... Niebieskie futro? Pewnie tylko pod wodą tak wygląda.
Tonęliśmy. Dno było strasznie daleko. Wilczyca próbowała dodatkowo mnie udusić.
Kątem oka zdołałem dostrzec zbliżające się jakieś monstrum.
Byłem prawie 2 razy większy od wilczycy. Otuliłem ją tak, by nie mogła się ani szarpać, ani mnie zabić. Poczułem rozrywający ból. Ta wadera rozdarła mi skórę na klatce piersiowej. Ścisnąłem ją jeszcze mocniej. Zaczynało mi brakować powietrza. Jej też.
Z całych sił machając łapami wydostałem se na brzeg i cudem umknąłem stworowi. Od kiedy pojawiłem się na obcych terenach ciągle coś próbuje mnie zabić. Byłem śmiertelnie głodny i wykończony, zastanawiałem nawet czy nie zabić i nie zjeść małej.
Była nie przytomna. Zrobiłem z patyków dookoła niej okrąg i poszedłem na polowanie, zostawiając ją przy barierze cienia. Jeśli się obudzi zastanie teatrzyk cieni, przez co powinna zostać praktycznie śmiertelnie wystraszona. Oby tego nie zrobiła. Po jakiś 15 minutach, wróciłem z amuletami. Wciąż spała. Dookoła odgrywało się makabryczne przedstawienie demonów.
Zrobiłem okrąg z amuletów i dość przykry sposób obudziłem waderę. Mianowicie, naciąłem jej delikatnie łapy ostrzem i wlałem do pyska wodę. Zaczęła się krztusić.
Nie chciałem jej zrobić krzywdy, a tu co? Można powiedzieć, że ją torturowałem. Życie.
Leżała dławiąc się i wijąc. Naciąłem jej sprawnym ruchem obydwa boki. Wiercąc się zrobiła sobie tylko większą krzywdę.
Postanowiłem tylko ją torturować. Przestała się krztusić i zawołała coś. Pojawił się ten sam potwór.
Cienie zauważyły go i zaatakowały. Nic nie może się równać z siłą mocy cieni w furii.
Stwór padł i zmienił się w popiół. Wilczyca miała rozcięte łapy i nie mogła wstać. Wiedziałem co i tak trzeba zrobić. Sprawnym ruchem rozciąłem jej we wszystkich łapach ścięgno achillesa.
Wilczyca resztkami sił rzuciła się na mnie.chwila szamotaniny, wilczyca zdołała zacisnąć swoje zęby tuż poniżej mojego gardła. Cieszyłem się, że nie udało jej się wyżej.
Kopnąłem ją i tym razem ja zacisnąłem zęby na jej gardle.
Drgawki i wilczyca padła martwa.
Wskoczyłem do wody i dopłynąłem na ląd.
Znalazłem jakąś skałę. /usiadłem na niej i popatrzyłem na księżyc. Noc chyliła się ku końcowi. Zdałem sobie sprawę, że jestem teraz na terenach jakiejś watahy. Mam nadzieję, że nie zabiłem jej członkini.
Zacząłem wyć.
Oberwałem po chwili niewielkim kamieniem.
-Uciesz się!- usłyszałem niezbyt przyjemny ton głosu.
<Ktoś?>
Od Tiny-(CD)- Do Hondo
To był kwiat .... Delikatnie połknęłam ślinę, a przez gardło przeleciała kulka. Zaczęłam iść żwawym krokiem.
- Tina? Co się dzieje ... - Hondo zaczął mówić.- Nikt cię nie poznaje!
Łza w oku się kręci... Odwróciłam się rozłożyłam skrzydła i poleciała. Łzy płynęły. Michael zawołał swojego smoka i wziął Hondo na smoka.
- Bracie... Teraz musisz lecieć. Dogoń ją i spytaj o co chodzi.
< Hondo?>
- Tina? Co się dzieje ... - Hondo zaczął mówić.- Nikt cię nie poznaje!
Łza w oku się kręci... Odwróciłam się rozłożyłam skrzydła i poleciała. Łzy płynęły. Michael zawołał swojego smoka i wziął Hondo na smoka.
- Bracie... Teraz musisz lecieć. Dogoń ją i spytaj o co chodzi.
< Hondo?>
Od Hondo-(CD)- Do Tiny
Spojrzałem na brata po czym odwróciłem wzrok. Wadera miała dziwną minę. Nie potrafiłem tego rozgryźć. Jakby zobaczyła coś dziwnego. Machnąłem jej łapą przed oczami. Nie zmieniła swojej miny. Popatrzyłem z bratem w tą samą stronę co ona...
Tina? Co zobaczyli?
Tina? Co zobaczyli?
Od Mishi CD do Hondo
Zrozumiałam. Hondo sam chce nas uratować. Przecież jego marzeniem jest zrobić coś, po czym inne wilki go będą wspominać. Chociaż wątpię, czy inni w to uwierzą. Postanowiłam przejść się po chmurach. Spotkałam rodziców w postaci gwiazd. Porozmawiałam z nimi i powiedziałam co się wydarzyło. Kazali czekać. Super. Chciałam wyjść. Tylko że jak otworzę portal znów znajdę się w jaskini razem z potworem. Zadrżałam. Hondo da sobie radę. Mała była ta kraina, w której się znajdowałam. Chmury w kolorze białym i delikatnym fioletowym. Jak się spojrzało w górę-gwiazdy. Jedno łyse drzewo którego wokół latały niebieskie pyłki. Bardzo miękkie podłoże. Brak grawitacji. "Ciekawe co robi teraz Hondo"-Pomyślałam
Albo Tina. Lub Michael. Czy Rita lub Juliett. Jestem w innym czasie. Innym wymiarze. Zawyłam do gwiazd. Zabłyszczały się i zgasły.
<Hondo? Co ja mam robić tam xDDD?>
Albo Tina. Lub Michael. Czy Rita lub Juliett. Jestem w innym czasie. Innym wymiarze. Zawyłam do gwiazd. Zabłyszczały się i zgasły.
<Hondo? Co ja mam robić tam xDDD?>
Od Hondo cd Mishi
Skinąłem do niej głową. Bestia gnała na nas. Wadera w ostatniej chwili otworzyła portal. Popchnąłem ją do niego. Zamknął się, a ja przebiegłem pod potworem. Pognałem na przód. Musiałem się dowiedzieć dlaczego trafił akurat tutaj. Przyśpieszyłem napinając mięśnie. Skoczyłem w górę kryjąc się w małej szczelinie. Wspiąłem się wyżej i miałem tam trochę wolnego miejsca. Rozrastało się one. Jakby jakieś drugie piętro. Poszedłem dalej. Skupiałem energie i wysłałem w podłoże fale elektryczne. Miałem teraz w głowie obraz całej jaskini. Była ogromna. Rozciągała się na kilka kilometrów. Miałem tylko nadzieję, że ta samica nie będzie na tyle durna i za mną nie przyleci
Mishi? Błagam zostań tam XDDD
Mishi? Błagam zostań tam XDDD
sobota, 27 grudnia 2014
Od Mishi CD do Hondo
-Niestety...-Ciągnął dalej-Nie udało nam się zabić wszystkich wilków. Niektóre pouciekały. Myślę... myślę, że to jeden z nich.
-Pamiętasz jak się nazywały te wilki które dostały wirusa? Może bestia rozpozna swoje imię i się uspokoi.
Hondo wypowiedział wszystkie imiona wilków które dostały wirusa.
-Wymieniłem już wszystkie-Szepnął-Ale jednego zapomniałem
-Przypomnij sobie!-Syknęłam
Hondo wypowiedział ostatnie imię. Bestia na chwilę ucichła, ale po chwili znów się na nas rzuciła.
-Hondo! Mogę stworzyć portal! Wtedy się schronimy!
<Hondo?>
-Pamiętasz jak się nazywały te wilki które dostały wirusa? Może bestia rozpozna swoje imię i się uspokoi.
Hondo wypowiedział wszystkie imiona wilków które dostały wirusa.
-Wymieniłem już wszystkie-Szepnął-Ale jednego zapomniałem
-Przypomnij sobie!-Syknęłam
Hondo wypowiedział ostatnie imię. Bestia na chwilę ucichła, ale po chwili znów się na nas rzuciła.
-Hondo! Mogę stworzyć portal! Wtedy się schronimy!
<Hondo?>
Od Hondo cd Mishi
Wyszczerzyłem kły na stwora. Posłałem w jego stronę, pod ziemią, kryształy Uderzyły go od dołu. Szybko podbiegłem do wadery i pomogłem jej wstać
-Tędy!-pospieszyłem ją.
Weszliśmy w jeden z korytarzy. Postawiłem kilkumetrową ścianę, aby zatkać korytarz.
-Nie mamy zbyt wiele czasu. Poza tym nam samym może się coś stać
-Wiesz coś o tym?
-Podejrzewam. W czasie wojny wielu zaatakował wirus. Trzeba było ich zabić. Stawali się czymś podobnym do tego-powiedziałem pośpiesznie idąc.
Mishi?
-Tędy!-pospieszyłem ją.
Weszliśmy w jeden z korytarzy. Postawiłem kilkumetrową ścianę, aby zatkać korytarz.
-Nie mamy zbyt wiele czasu. Poza tym nam samym może się coś stać
-Wiesz coś o tym?
-Podejrzewam. W czasie wojny wielu zaatakował wirus. Trzeba było ich zabić. Stawali się czymś podobnym do tego-powiedziałem pośpiesznie idąc.
Mishi?
piątek, 26 grudnia 2014
Od Mishi CD do Hondo
Ryk prawie nas ogłuszył. Pobiegliśmy w głąb jaskini. Krwiożerczy odgłos był coraz bliżej nas. Hondo stworzył kryształy, a ja gwiazdy. Rzuciliśmy je w stronę głosu. Zwierzę ponownie zaryczało.
-Może przywołasz swojego smoka?-Wychrypiałam
-Nie usłyszy. Mogę jedynie wezwać brata w myślach.
-Zrób to.
Hondo wezwał brata, ale nie dostał odpowiedzi. Nagle stanęła przed nami bestia.
Ruszyła na nas. Zaczęliśmy się cofać. Rzucaliśmy gwiazdami i kryształami ale to było na nic.
-Musimy znaleźć jego czuły punkt. Jego piętę Achillesową.-Powiedział zdenerwowany Hondo
-Spróbujmy w ucho
Rzuciłam gwiazdą w ucho. Nic. Próbowaliśmy we wszystko. Potwór nie padał. A przecież gwiazdy i kryształy miały potężną moc.
-Wiem!-Szepnęłam
-Co?
-Nie spróbowaliśmy w pazury...
-Myślisz że coś to da?-Mruknął
-Nie wiem.
Spróbowaliśmy. Niestety, potwór jeszcze raz zaryczał i podszedł bliżej nas.
-Ty masz moc flory tak?
Przytaknął.
-Może mieszkają tu inne zwierzęta. Umiesz się przecież z nimi porozumiewać. Może one nam pomogą?
-Nie sądzę. Uciekłyby.
-Ale możesz spróbować.
Oczywiście w jaskini mieszkała tylko bestia.
-Dobra, nie wiem jak ty, ale ja ryzykuję i skaczę na nią.
Skoczyłam na bestię ale ta mnie odepchnęła.
<Hondo? :)>
Od Hondo cd Mishi
-Nie wiem, ale chętnie się przekonam-powiedziałem
Podszedłem do ściany. Dotknąłem i poczułem ból. Zaczęło mi się kręcić w głowie. Jakby coś ściskało mnie wewnątrz. Jakbym był pod czyjąś kontrolą. Dopiero gdy oderwałem się od ściany poczułem ulgę.
-Hondo!Co to było?-spytała się Mishi
-Nie wiem, ale ja nie podchodzę więcej do tej ściany. Może chodźmy dalej-wskazałem wąską ścieżkę która prowadziła w głąb
-No, dobra.
Szliśmy wąską ścieżką. Zdawało się być to chwile lecz czułem że nastaje noc. Nagle poczułem trzęsienie
-Czy to?-spytałem
-Trzęsienie ziemi?-dokończyła za mnie Mishi. Ścieżka za nami zasypała się kamieniami. Musieliśmy iść dalej. Nagle ścieżka zrobiła się większa i rozdzielała się na kilka następnych. Cisze przeciąg nagle krwiożerczy ryk.
Mishi?Tam Tam Tam
Podszedłem do ściany. Dotknąłem i poczułem ból. Zaczęło mi się kręcić w głowie. Jakby coś ściskało mnie wewnątrz. Jakbym był pod czyjąś kontrolą. Dopiero gdy oderwałem się od ściany poczułem ulgę.
-Hondo!Co to było?-spytała się Mishi
-Nie wiem, ale ja nie podchodzę więcej do tej ściany. Może chodźmy dalej-wskazałem wąską ścieżkę która prowadziła w głąb
-No, dobra.
Szliśmy wąską ścieżką. Zdawało się być to chwile lecz czułem że nastaje noc. Nagle poczułem trzęsienie
-Czy to?-spytałem
-Trzęsienie ziemi?-dokończyła za mnie Mishi. Ścieżka za nami zasypała się kamieniami. Musieliśmy iść dalej. Nagle ścieżka zrobiła się większa i rozdzielała się na kilka następnych. Cisze przeciąg nagle krwiożerczy ryk.
Mishi?Tam Tam Tam
Od Mishi CD do Hondo
-To... gdzie?-Spytał Hondo
-Może nad wodospad?
-Okej.
Spacerkiem rozmawiając doszliśmy do wodospadu. Hondo odsłonił zarośla i weszliśmy. Stworzyłam gwiazdy i powrzucałam je do wody. Hondo zrobił tak samo z kryształami. Wskoczyłam do wody i zanurkowałam. To był przepiękny widok. Kryształy i gwiazdy świeciły się. Niestety musiałam zaczerpnąć powietrza.
-I co tam widziałaś?-Zapytał się Hondo z lekkim uśmiechem
-Zobacz sobie bo... bo tego się nie da opisać.
Zanurkował. Długo siedział pod wodą, ale w końcu się wynurzył.
-Rzeczywiście-Stwierdził-Ślicznie tam jest
Nagle włączył mi się instynkt. Ciągnął mnie do wodospadu. Przeszłam z trudem przez taflę wody i znalazłam się w jaskini. Hondo również tu przyszedł. Na ścianach były obrazy wojny wilków.
-Co to jest?-Spytałam zdziwiona-I dlaczego to mnie tu ściągnęło?
<Hondo?>
Od Hondo cd Mishi
-Wolę nie mieć żadnego prezentu. Właściwie to święto w ogóle mnie nie obchodzi. Jest dziwne i byle jakie. Ale to tylko moja opinia.
-Aha
-Może nie rozmawiajmy o tych całych prezentach i chodźmy się przejść?-spytałem unosząc brew
-Możemy-odparła krótko
Mishi?Brak weny
-Aha
-Może nie rozmawiajmy o tych całych prezentach i chodźmy się przejść?-spytałem unosząc brew
-Możemy-odparła krótko
Mishi?Brak weny
środa, 24 grudnia 2014
Od Tiny- (CD)- Do Hondo
Popatrzyłam się krzywo. Nie mogłam im przecież powiedzieć! To było by trochę nie na miejscu i wygnali (możliwe) by mnie z watahy...
- Ah... Tam... On nic tam nie chodzi... - Trochę się wahałam, ale nie mogłam nadal mówić...
- No powiedz... Tu są sami twoi- Popatrzył lekko Michael.
Ale nic nie odpowiedziałam doszliśmy do terenów i ... Szok...
<Hondo?>
- Ah... Tam... On nic tam nie chodzi... - Trochę się wahałam, ale nie mogłam nadal mówić...
- No powiedz... Tu są sami twoi- Popatrzył lekko Michael.
Ale nic nie odpowiedziałam doszliśmy do terenów i ... Szok...
<Hondo?>
Od Hondo-cd Tiny
-Blisko terenów watahy-powiedział brązowo-brunatny basior.
-A kiedy tam dotrzemy?-spytała
-Nie wymiguj się od tematu. To dowiem się o co chodzi?-spytałem
Tina?
wtorek, 23 grudnia 2014
Od Mishi CD do Hondo
-Ah... czyli lepiej nie dawać mu prezentu?
-Nie.
Chciałam mu się spytać co by chciał dostać na Wilcze Narodzenie, lecz na razie wstrzymałam się.
Nagle poczułam coś zimnego na nosie. Śnieg!
-Śnieg-Szeptałam
Hondo zawrócił się do jaskini. Zatrzymałam się.
-Gdzie ty leziesz? Śnieg pada!-Zaśmiałam się
Wyszliśmy na dwór. Delikatny, biały puch łaskotał nas w łapy. Położyłam się i zaczęłam się tarzać.
-Co robisz?-Spytał Hondo
-Ochładzam się-Odparłam
Wyszliśmy na krótki spacer do lasu i z powrotem. Wreszcie się spytałam:
-Hondo, a co ty byś chciał dostać na Wilcze Narodzenie?
<Hondo?>
-Nie.
Chciałam mu się spytać co by chciał dostać na Wilcze Narodzenie, lecz na razie wstrzymałam się.
Nagle poczułam coś zimnego na nosie. Śnieg!
-Śnieg-Szeptałam
Hondo zawrócił się do jaskini. Zatrzymałam się.
-Gdzie ty leziesz? Śnieg pada!-Zaśmiałam się
Wyszliśmy na dwór. Delikatny, biały puch łaskotał nas w łapy. Położyłam się i zaczęłam się tarzać.
-Co robisz?-Spytał Hondo
-Ochładzam się-Odparłam
Wyszliśmy na krótki spacer do lasu i z powrotem. Wreszcie się spytałam:
-Hondo, a co ty byś chciał dostać na Wilcze Narodzenie?
<Hondo?>
Od Hondo-cd Mishi
-Michael i prezenty?-powiedziałem lekko roześmiany
-O co chodzi?
-On nigdy nie dostał żadnego prezentu
-Jak to?
-Przecież to idealny szczeniak.
-Co przez to rozumiesz?-spytała
-Ja i on byliśmy pierwszym miotem naszych rodziców. Ojciec już od razu spostrzegł u niego "potencjał". Tym bardziej, że urodził się jako pierwszy. Nauczył się mówić w wieku kilku miesięcy i od kąd posiadł tą umiejętność ojciec trenował go i uczył. Ja byłem wręcz wolny. Nikt na mnie nie zwracał uwagi jeśli chodzi o swawole. Mogłem chodzić gdzie chciałem. Chyba, że znikałem na dłużej. Wtedy wszyscy się martwieli gdzie jest szczeniak alf?! Ale przyzwyczaiłem się do tego. Za to Michael nie miał łatwo. Musiał uczyć się wszystkich języków i ciągle trenować. Gdy urodziło się nasze rodzeństwo ojciec umarł, a on objął władze. Ale to inna historia. Nawet po tym jak został alfą był surowo pilnowany przez matkę. Ona też miała jeszcze władzę. A w święta wszyscy mogli dostać prezenty oprócz niego. Dlatego nie dziwię mu się, że jest jaki jest-powiedziałem
Mishi?
Od Mishi CD do Hondo
-Jutro możesz go zaprowadzić do Bruna, szczeniaka którego razem z Tiną znalazłyśmy.
-Ok.-Mruknął
Zaburczało mi w brzuchu. Hondo zaśmiał się.
-Chyba głodna jesteś-Stwierdził
-Ojej, tak xD Idę na polowanie.
Szybko upolowałam zająca i zjadłam go.Wróciłam do Hondo i Silyena. Maluch bawił się trawą a Hondo obserwował go.
-Jestem-Powiedziałam
-Okej.-Nie spuszczał wzroku ze szczeniaka. Położyłam się obok niego.
-Podobny jest do Ciebie-Zauważyłam
Hondo tylko się uśmiechnął.
-Miniaturowy Hondo-Mruknęłam
Słońce zniżało się coraz niżej. Hondo wziął szczeniaka i poszedł z nim do jaskini.
-Do jutra-Uśmiechnęłam się
-Pa
Wstałam bardzo wcześnie. Szybko zjadłam sarnę, którą upolowała Tina. Nagle mi się przypomniało. Wilcze Narodzenie! Muszę wykombinować prezenty...
Tina. Hmm... Wiem! Dam jej gwiazdę spełniającą życzenia. Przywołałam spadającą gwiazdę i schowałam ją pomiędzy skałami.
Juliett The Gun... Dam jej szkatułkę na różne rzeczy.
Rita... dam jej zbroję na skrzydła.
Michael. Ojej. Nie wiem. Lepiej podpytam się Hondo.
Właśnie. Hondo. Co mam mu dać? Hmm... Jeszcze pomyślę
Silyen. Stworzę mu jakąś zabawkę...
Pobiegłam pod jaskinię basiorów i zawołałam Hondo. Wyszedł przed jaskinię zaspany.
-Przepraszam że cię obudziłam.-Powiedziałam-Ale muszę ci się podpytać. Niedługo Wilcze Narodzenie. Prawie dla wszystkich mam prezenty. Oprócz dla Michaela i... ciebie. Może wiesz co by chciał Michael?
<Hondo?>
Od Hondo-cd Mishi
-Około 6 miesięcy-odrzekłem krótko
-Tyle?
-Tak. Niedługo zacznie mówić
-Nie nauczył się jeszcze?
-Najwidoczniej nie-powiedziałem-Jednak jak się nauczy nie będzie zmiłuj się-zaśmiałem się, a grzywka opadła mi na oczy
Mishi?Nw co pisać ;P
-Tyle?
-Tak. Niedługo zacznie mówić
-Nie nauczył się jeszcze?
-Najwidoczniej nie-powiedziałem-Jednak jak się nauczy nie będzie zmiłuj się-zaśmiałem się, a grzywka opadła mi na oczy
Mishi?Nw co pisać ;P
Od Mishi CD do Hondo
-Pewnie-Zaśmiałam się-Witaj w watasze Szarej Rosy, Silyenie Boorei
Malec podrapał się za uchem. Śmialiśmy się razem z Hondo.
-Może weźmiemy go na oprowadzanie?-Spytałam jeszcze się śmiejąc
-Możemy
Pokazaliśmy Silyenowi wszystkie tereny. I tak nie zwracał uwagi na to. Przecież to jeszcze szczeniak.
Hondo przedstawił swojego syna reszcie watahy.
-Ty mały łobuziaku!-Oburzyłam się gdy ciągnął mnie za ucho
Hondo delikatnie go odciągnął. Pogłaskałam szczeniaka po łebku.
-Ile on ma miesięcy?
<Hondo? Brak weeny (znowu -.-) >
Malec podrapał się za uchem. Śmialiśmy się razem z Hondo.
-Może weźmiemy go na oprowadzanie?-Spytałam jeszcze się śmiejąc
-Możemy
Pokazaliśmy Silyenowi wszystkie tereny. I tak nie zwracał uwagi na to. Przecież to jeszcze szczeniak.
Hondo przedstawił swojego syna reszcie watahy.
-Ty mały łobuziaku!-Oburzyłam się gdy ciągnął mnie za ucho
Hondo delikatnie go odciągnął. Pogłaskałam szczeniaka po łebku.
-Ile on ma miesięcy?
<Hondo? Brak weeny (znowu -.-) >
Od Hondo-cd Mishi
Spoglądałem na młodego basiora. Tam na górze mogłem jeszcze przez chwilę porozmawiać z Valią. Nic się nie zmieniła. Oczywiście z charakteru, bo wiadomo, że z wyglądu się nie zmieni
-Jak się nazywa?-spytała się mnie Mishi
-Silyen Boorei, a na przydomek zasłuży.-powiedziałem. Zaśmiałem się cicho
Valia:
Mishi?
Od Tiny- (CD) - Do Hondo
- Nie.. Ah.. No nic takiego tam nie ma...?? - Powiedziałam trochę się wahając. Jeszcze im nie powiem dla nich to zbyt wielki szok!
- No to czym sie tak martwisz? - Naciskał wciąż Hondo.
Ale ja nie pęknę. Utrzymywałam to w tajemnicy, więc mogę nadal... tylko tak okłamywać... Nie lubię tego uczucia.
Muszę pamiętać o tym co powiedział mi ciocia:
"Jesteś sobą, bo jesteś jaka jesteś i pamiętaj nikt ani nic nie może tego zmienić".
Tylko zaraz nie dam rady ... Doszliśmy tak w mi nie znane tereny .
- Ale gdzie my jesteśmy? - Westchnęłam.
<Hondo?>
- No to czym sie tak martwisz? - Naciskał wciąż Hondo.
Ale ja nie pęknę. Utrzymywałam to w tajemnicy, więc mogę nadal... tylko tak okłamywać... Nie lubię tego uczucia.
Muszę pamiętać o tym co powiedział mi ciocia:
"Jesteś sobą, bo jesteś jaka jesteś i pamiętaj nikt ani nic nie może tego zmienić".
Tylko zaraz nie dam rady ... Doszliśmy tak w mi nie znane tereny .
- Ale gdzie my jesteśmy? - Westchnęłam.
<Hondo?>
Od Mishi CD do Hondo
Patrzyłam jak odlatują. Postanowiłam na nich poczekać. Po pięciu minutach zaczęłam się nudzić więc stworzyłam portal i wskoczyłam do niego. Porozmawiałam z rodzicami w języku gwiazd. Nigdy nie chcieli mi powiedzieć dlaczego zmienili się w gwiazdy zostawiając mnie na ziemi. Pożegnałam się z nimi i wyszłam z portalu. Zobaczyłam smoka. Na nim leciał Michael.
-Gdzie jest Hondo?-Spytałam
-Zaraz wróci-Uśmiechnął się
Chwilę potem zobaczyłam smoka. Gdy wylądował Hondo ostrożnie zszedł z niego trzymając coś w pysku. Im bliżej podchodził do nas, tym bardziej kształt przypominał wilka.
-Oto mój syn-Posadził z dumą malca na ziemię
<Hondo?>
-Gdzie jest Hondo?-Spytałam
-Zaraz wróci-Uśmiechnął się
Chwilę potem zobaczyłam smoka. Gdy wylądował Hondo ostrożnie zszedł z niego trzymając coś w pysku. Im bliżej podchodził do nas, tym bardziej kształt przypominał wilka.
-Oto mój syn-Posadził z dumą malca na ziemię
<Hondo?>
Od Hondo-cd Tiny
Poszedłem z bratem dalej. Po chwili waderka do nas dołączyła.
-Czym się tak przejmujesz?-spytałem po chwili-Raczej ni było tam napisane nic tak potwornego, że aż umarlibyśmy ze strachu-zaśmiałem się
-Najwidoczniej nie. Jeszcze soję-powiedział z uśmiechem mój brat
-Ty przecież nie potrafisz umrzeć-odpowiedziałem chytrze.-Więc powiecie mi co tam jest?-uniosłem brew
Tina?
Od Hondo - cd Mishi
-Wiem, że chcesz mi pomóc, ale muszę sobie z tym sam poradzić-powiedziałem i dołączyłem do brata. Porozmawiałem z nim jeszcze. Coraz trudniej jednak było mi wypowiedzieć jakiekolwiek słowo. Zaczęło mi już nawet brakować tchu.
-Zwiń skrzydła w materiał, a ja zrobię proszek z rogu.
-Jasne-tyle tylko zdążyłem wykrztusić. Po jakichś 15 minutach wszystko było gotowe.
Wyszliśmy z jaskini.
-I?-spytała się mnie wadera. O dziwo jeszcze tam stała
-Teraz lecimy na szczyt góry bogów-wskazałem jej szczyt
-To mogę z wami?
-Nie mamy smoka dla ciebie-powiedział mój brat i wskoczył na swojego wierzchowca.
-Lepiej nie ryzykuj i zostań-powiedziałem. Wzbiliśmy się w powietrze. Za kilka minut nadejdzie ten czas....
Mishi?
Od Mishi CD do Hondo
Zobaczyłam Hondo. Powoli podeszłam do niego i się spytałam co mówił jego brat, o ile można wiedzieć. Hondo powiedział mi, że niestety Valii nie da się uratować, ale ich syna tak. Spytałam dlaczego nie można obojga uratować. Powiedział że Valia oddała swoją energię swojemu synowi. Hondo wydawał się smutny. Próbowałam go pocieszyć, lecz wiem że się nie da gdy straci się kogoś bliskiego.
-Hondo, weź się w garść. Odzyskasz swojego syna. Rozumiesz? Odzyskasz osobę, która umarła.
-Ale tak bardzo tęsknię za Valią
-Znam to Hondo. Idź do brata. Z tego co mi powiedziałeś ma ci podać dalsze wskazówki.
Hondo ruszył w stronę jaskini. W ostatniej chwili zapytałam.
-Mogę iść z Tobą? Chciałabym ci pomóc...
<Hondo?>
-Hondo, weź się w garść. Odzyskasz swojego syna. Rozumiesz? Odzyskasz osobę, która umarła.
-Ale tak bardzo tęsknię za Valią
-Znam to Hondo. Idź do brata. Z tego co mi powiedziałeś ma ci podać dalsze wskazówki.
Hondo ruszył w stronę jaskini. W ostatniej chwili zapytałam.
-Mogę iść z Tobą? Chciałabym ci pomóc...
<Hondo?>
Od Hondo-cd Mishi
-Mogłabyś na chwilę wyjść?-spytał się wadery mój brat
-No dobrze-powiedziała i wyszła z jego jaskini
-Musisz mi opowiedzieć parę rzeczy-powiedział do mnie
-Niby jakich?
- Jej moce? Dziwne zachowanie
-Miała moc czasu i niebieskiego wymiaru
-Dlatego-zakończył za mnie
-Co dlatego?-spytałem
-Niebieski wymiar to wręcz Pola Elizejskie. Niebo! Dlatego może powrócić, ale..-jego głos nagle się załamał
-Ale?
-Zapewne ona nie wróci-powiedział
-Co?!
-Odezwała się, ale ona nie może wrócić
Więc po co to robimy?!-wrzasnąłem na niego
-Wasz syn może jeszcze żyć. Ona oddała mu całą swoją energię. Dlatego on wróci-powiedział. Zrozumiałem. Mogłem odzyskać tylko syna
-Idę pooddychać świeżym powietrzem
-Wróć za chwilę. Potem powiem ci resztę.-rzekł. Jaką "resztę"?
Mishi?
Od Tiny- (CD)- do Hondo
- Hondo! - Krzyknęłam.
Basior spojrzał się na mnie oziemble. Już wiem jak się czuł.
- Przepraszam. Przepraszam za moje zachowanie.- Mówiłam, a łza popłynęła mi z oka.- Mam ostatnio dużo stresu. Bardzo przepraszam.
Basior tylko machną łapa. Szłam z nimi na nasz teren i wtedy kartka wypadła. Otworzyła się, a ja tylko szybko ją zabrałam.
- A co tam masz? - Pytał się Hondo.
- Nic takiego...- Odparłam. Widać było, że go tym nie przekonałam.
Michael spojrzał się na brata i wyrwał mi kartkę, którą włożyłam do futra.
- ZOSTAW TO!
- Dlaczego? Co to takiego? - Mówił bezczelnie Michael.
Otworzył kartkę i przeczytał to co było napisane.
- To jest, aż tak ważne?- Zaśmiał się parczywie i oddał kartkę, która tym razem postanowiłam skurczyć i włożyć do amuletu.
<Hondo? Brak weny...>
Basior spojrzał się na mnie oziemble. Już wiem jak się czuł.
- Przepraszam. Przepraszam za moje zachowanie.- Mówiłam, a łza popłynęła mi z oka.- Mam ostatnio dużo stresu. Bardzo przepraszam.
Basior tylko machną łapa. Szłam z nimi na nasz teren i wtedy kartka wypadła. Otworzyła się, a ja tylko szybko ją zabrałam.
- A co tam masz? - Pytał się Hondo.
- Nic takiego...- Odparłam. Widać było, że go tym nie przekonałam.
Michael spojrzał się na brata i wyrwał mi kartkę, którą włożyłam do futra.
- ZOSTAW TO!
- Dlaczego? Co to takiego? - Mówił bezczelnie Michael.
Otworzył kartkę i przeczytał to co było napisane.
- To jest, aż tak ważne?- Zaśmiał się parczywie i oddał kartkę, która tym razem postanowiłam skurczyć i włożyć do amuletu.
<Hondo? Brak weny...>
Od Hondo-cd Tiny
Podszedłem do wadery. Basiory poszły. Załatwiły przysługę.
-Po co tu leciałaś?-spytałem
-Nie wasza sprawa-odparła zimno
-Ja tu do ciebie z szacunkiem, a ty wyskakujesz z takim tekstem
-Nie zwracaj na niego uwagi-powiedział mój brat do wadery- Zaczyna gnić od środka
-Ha ha ha-powiedziałem- ja przynajmniej muszę coś zrobić
-Kto to był?-spytała nadal oschle wadera
-Ktoś kto nam pomaga-powiedziałem. Mówiłem równie oschle jak ona. Nie wytrzymywałem napięcia.
-Niby w czym?
-Po co ci to wiedzieć?-doprowadzała mnie do szału. Wydawała się miła. Z początku mógłbym ją wziąć za przyjaciółkę, ale teraz?
-Powiedzmy, że pragnie odzyskać miłość swojego życia. Chodź Hondo-mój brat spojrzał na mnie. Zaczęliśmy odchodzić. Stresowałem się. Musiałem odzyskać miłość życia Przynajmniej jakąś cząstkę. Podróż na drugi wymiar...
Tina?
Od Tiny- Zmieniłam się...
Nikt nie zna prawdy. Chciała bym tak powiedzieć całą prawdę... lecz to jest zbyt trudne. Wszystko co powiem może być użyte przeciwko mnie. Szłam tak i rozmyślałam. Moja głowa był spuszczona, a delikatny wiatr zamykał moje oczy. Podknęłam się o kamień. Obsuną się i zauważyłam jak z ziemi wystaje karteczka. Wzięłam ją, odłożyłam kamień na miejsce. Znalazłam spokojne miejsce i zaczęłam czytać. Były to stare hieroglify. Jednak pod spodem napis: " WYJDZIE KROPEK KILKA, SZUKAJCIE WILKA". Zrozumiałam... Chodzi o mnie, ale jeszcze nikomu tego nie pokażę. To te kwiaty! Tak maki na łące... Nie stałam przy nich ... Chyba? Każdy przy nich stoi, ale nie ja. Jestem inna, ale nikt o tym nie wie. Wataha, siostra... nikt! W środku schowana była jeszcze jedna kartka. Była to mapa. Szsłam po jej śladzie. Natrafiłam na wilki, piękny zamek. Byli w nim .... Ludzie. Weszła bym, ale .... to nie ma sensu. Lepiej wrócę.
Po drodze widziałam dwie zguby. Hondo i Michaela. Stali przy nich inne Basiory. Posłuchałam chwilke. W watasze są parę dni i nic o nich nie wiemy. Wiem jednak coś o Michaelu, o Hondo trochę więcej na przykład Hondo kocha Mishi, a Mishi Hondo... Genialne! Po co wogólę to mówię, myślę, powtarzam czy co tam robię. Chciałam już odchodzić, ale moja łapa skaleczyła się o rózę, a raczej o jej kolce. Jak to ja musiałam krzyknąć: " AUUUU". Wtedy jeden z basiorów złapał mnie. Leżałam przy drzewie i słuchałam co Hondo i Michale robili przez ostatnie lata. I nie wiedziałam jednego... mam im po tym mówić "NIC SIE NIE STAŁO!!!", albo na nich nakrzyczeć?! Hondo spojrzał na mnie, lecz szybko odwróciłam pysk. Niech sobie nie myśli. Ostatnio zrobiłam się nerwowa i lodowata. Nic dziwnego. Gdy mieli już odchodzić pytałam się czy też mogę iść, a oni na to:
- Nie wiemy wiesz wszystko... Bla.. Bla.. Bla...
- Zostawcie ją- Hondo powiedział do Basiorów
No musiał. Jakie kurde kontrolki mu się zapalają w łbie?!
- Dlaczego mamy ją puścić? - Zapytał dwa razy większy samiec od Hondo
- To nie jej bagno...
Jezusie! Ratuj ... Faktycznie to nie moje bagno, ale ... Po prostu otworzyłam skrzydła i pofrunęłam, Nie wiedziałam, że jeden z nich ma skrzydła. Zaczął mnie gonić. Razem z podmuchem wiatru leciałam i nagle... Spadałam jak asteroida. Jedyne co usłyszałam to krzyk. Leżałam na ziemi. Uchyliłam oko i od razu zamknęłam...
<Hondo? >
Po drodze widziałam dwie zguby. Hondo i Michaela. Stali przy nich inne Basiory. Posłuchałam chwilke. W watasze są parę dni i nic o nich nie wiemy. Wiem jednak coś o Michaelu, o Hondo trochę więcej na przykład Hondo kocha Mishi, a Mishi Hondo... Genialne! Po co wogólę to mówię, myślę, powtarzam czy co tam robię. Chciałam już odchodzić, ale moja łapa skaleczyła się o rózę, a raczej o jej kolce. Jak to ja musiałam krzyknąć: " AUUUU". Wtedy jeden z basiorów złapał mnie. Leżałam przy drzewie i słuchałam co Hondo i Michale robili przez ostatnie lata. I nie wiedziałam jednego... mam im po tym mówić "NIC SIE NIE STAŁO!!!", albo na nich nakrzyczeć?! Hondo spojrzał na mnie, lecz szybko odwróciłam pysk. Niech sobie nie myśli. Ostatnio zrobiłam się nerwowa i lodowata. Nic dziwnego. Gdy mieli już odchodzić pytałam się czy też mogę iść, a oni na to:
- Nie wiemy wiesz wszystko... Bla.. Bla.. Bla...
- Zostawcie ją- Hondo powiedział do Basiorów
No musiał. Jakie kurde kontrolki mu się zapalają w łbie?!
- Dlaczego mamy ją puścić? - Zapytał dwa razy większy samiec od Hondo
- To nie jej bagno...
Jezusie! Ratuj ... Faktycznie to nie moje bagno, ale ... Po prostu otworzyłam skrzydła i pofrunęłam, Nie wiedziałam, że jeden z nich ma skrzydła. Zaczął mnie gonić. Razem z podmuchem wiatru leciałam i nagle... Spadałam jak asteroida. Jedyne co usłyszałam to krzyk. Leżałam na ziemi. Uchyliłam oko i od razu zamknęłam...
<Hondo? >
Od Michaela
Kręciłem się wokół olbrzymiego gniazda. Usłyszałem ryk.
-W końcu jesteś-powiedziałem. -Myślałem, że nie zdążysz. -Usłyszałem tylko kolejny ryk
-"Dzięki, że mnie zawiadomiłeś"(ryk smoka, on rozumie)
-Jesteś matką-spojrzałem na brunatne jajo. Podszedłem po rozgrzanym gruncie i spoglądałem na nie. Coś zaczęło pękać
-W samą porę-Saphira, matka smoczka podeszła do mnie. Z jaja wyszedł malutki samiec. Był niebieski
-Słodziak
-"Wiadomo, że mój"-powiedziała ze śmiechem
-Ja muszę lecieć. Zostałbym, ale nie mogę-powiedziałem i skoczyłem z klifu. Wiatr obijał się o mój pysk.
Z gracją opadłem na wodę.Zastosowałem iluzję i wyglądało to jakbym
chodił po wodzie. Znowu za pomocą iluzji stworzyłem kilka wilków z wody.
Wyglądało jakbyśmy tańczyli na wodzie
<Ktoś?>
Od Mishi CD do Hondo
Zauważyliśmy unipega. Pasł się. Wiatr pieścił jego białą grzywę. Serce mi się krajało na widok tego stworzenia. I jeszcze musiałam je zabić! Mishi, Mishi, Mishi. Opanuj się. Zanim otrząsnęłam się z myśli, Hondo już podbiegł do unipega. Ruszyłam za nim.
-Cicho!-Syknął
-Zabijamy go z zimną krwią czy zaganiamy do pułapki i zatruwamy?
-Mamy mało czasu. Zabijamy go teraz. Na raz, dwa, trzy skaczemy.
Czekałam na sygnały.
-Raz...
Podeszłam bliżej tego niezwykłego konia.
-Dwa...
Naprężyłam grzbiet do skoku.
-TRZY!
Wybiłam się równocześnie z Hondo. Wylądowaliśmy na grzbiecie rumaka. Ten zaczął stawać dęba.
Zamknęłam oczy i szybko wgryzłam się w jego szyję. Poczułam krew... nie, to nie była krew... ten smak przypominał smak jagód.
Unipeg padł. Westchnęłam cicho. Hondo wyrwał mu róg i skrzydła.
-I co teraz?-Spytałam
-Spokojnie. Idziemy do Michaela po dalsze wskazówki.
Więcej nie odezwaliśmy się póki nie dotarliśmy do brata Hondo.
-Dobrze-Rzekł Michael-A teraz...
<Hondo, Michael?>
-Cicho!-Syknął
-Zabijamy go z zimną krwią czy zaganiamy do pułapki i zatruwamy?
-Mamy mało czasu. Zabijamy go teraz. Na raz, dwa, trzy skaczemy.
Czekałam na sygnały.
-Raz...
Podeszłam bliżej tego niezwykłego konia.
-Dwa...
Naprężyłam grzbiet do skoku.
-TRZY!
Wybiłam się równocześnie z Hondo. Wylądowaliśmy na grzbiecie rumaka. Ten zaczął stawać dęba.
Zamknęłam oczy i szybko wgryzłam się w jego szyję. Poczułam krew... nie, to nie była krew... ten smak przypominał smak jagód.
Unipeg padł. Westchnęłam cicho. Hondo wyrwał mu róg i skrzydła.
-I co teraz?-Spytałam
-Spokojnie. Idziemy do Michaela po dalsze wskazówki.
Więcej nie odezwaliśmy się póki nie dotarliśmy do brata Hondo.
-Dobrze-Rzekł Michael-A teraz...
<Hondo, Michael?>
Od Hondo-cd Mishi
-Wątpię-powiedziałem.-Wolę to zrobić z bratem. A czas niedługo się skończy
-Mogłaby-odezwał się mój brat
-Co?-spytałem się go. Nigdy nie zniżał się aby zgodzić się na czyjąś pomoc
-Co muszę zrobić?-spytała się Mishi
-Musicie iść i zabić unipega. Potrzebne będą jego skrzydła i róg.-powiedział
-No to idę. Czas się kończy-powiedziałem
-Idę z tobą-oznajmiła
-Skoro musisz. Ale chodźmy szybko. Czas ucieka.-powiedziałem
~~~~~~~~~
Po jakimś czasie byliśmy prawie na miejscu
-A odpowiadając na twoje pytanie. To Valia i mój syn, chodź nie narodzony, umarli. Teraz mogę ich odzyskać
poniedziałek, 22 grudnia 2014
Od Mishi CD do Honda
-Jak? Jaka to moc? Z jakiego żywiołu? O co chodzi? Czy Valia nie umarła?-Miałam tyle pytań na które niestety Hondo nie potrafił na wszystkie odpowiedzieć
-Mogę ci pomóc...-Zaproponowałam
<Hondo? Nie wiem czy chcesz pomocy, więc krótkie opo ;--; >
-Mogę ci pomóc...-Zaproponowałam
<Hondo? Nie wiem czy chcesz pomocy, więc krótkie opo ;--; >
Od Tiny- CD
Pomyślałam... są na wrzosowisku... Łza wypłynęła mi z oka i odfrunęłam. Jestem tylko ciekawa o co chodzi może to znowu moje moce? Może ktoś używa swoich mocy... Nie wierze, że Rita jest bez winy. Zawsze taka była. Poleciałam do niej, ale nie było jej. Poszłam do Jaskini położyłam się i zaczęłam płakać. Oczywiście wiem, że... wszyscy kłamią.
<Koniec>
<Koniec>
Od Hondo - CD Tiny
Rozmawiałem z Mishą(nw nic z twojego CD/jestem niekumata).
Ciągnęliśmy jakiś temat. Nagle poczułem podmuch wiatru. Zobaczyłem dziwny punkt na niebie. Zbliżał się szybko. Przed nami stanęła Tina
Tina?
Ciągnęliśmy jakiś temat. Nagle poczułem podmuch wiatru. Zobaczyłem dziwny punkt na niebie. Zbliżał się szybko. Przed nami stanęła Tina
Tina?
Od Hondo-cd Mishi
-Długa historia. Muszę pomóc bratu. Mogę odzyskać rodzinę-powiedziałem przejęty. Musiałem opanować nową moc. Wstałem i minąłem waderę
-Nie rozumiem
-Wojna pochłania wiele istnień, a niedługo będę mógł odzyskać straconych.-powiedziałem krótko-Chcesz wiedzieć więcej? Chodź za mną-powiedziałem i pognałem do brata. Wadera pobiegła za mną. Musiałem przyśpieszyć.
Po jakimś czasie dotarliśmy jednak do Michaela. Wszedłem pierwszy. Obrócił się do mnie i spojrzał jak na idiotę
-Po co ona tutaj?
-To alfa ma prawo wiedzieć
-Alfa alfie nie równa!-warknął na mnie. Zżerały go nerwy. Postanowiłem porozmawiać z nim w umyśle
-"powiedział co wiedział"-rzekłem w umyśle(to w nawiasach to w umyśle jakby co)Widziałem, że jego mina zrzędła
-"Za to ja wiem jak to jest"
-"Ale to nie była twoja wina!"
-"Nie a kogo?!"-dręczyły go wyrzuty sumienia
-"Powinieneś jej o wszystkim powiedzieć!"
-"Dlaczego niby ja?!"-spytał się mnie gwałtownie
-"Dręczą się wyrzuty"
-"A pan malutki w końcu odważył się wypowiedzieć?! Nie wiesz jak to jest widzieć czyjąś śmierć. Czy musieć zabić przyjaciela!!"
-Powiesz czy nie?-spytałem się go na głos. Mishi patrzyła na nas jak na idiotów
-Zgoda-odparł i usiadł. Zaczął opowiadać:
,,Około 2-3 lata temu na terenach watahy. Mojej watahy zaczęła się wojna. Byłem alfą i nie mogłem bać się walki. Opuściłem Hondo i jego rodzinę. Sam miałem za nią całą watahę. -popatrzył na mnie- Poszedłem walczyć. Miałem nie spełna 1,5 roku! Ale władałem i służyłem. Trwało to kilka lat. Po 2 latach na froncie dostałem w końcu list od mojego brata. Zaatakowali nas od środka. Ci którzy zostali na terenach pomarli. "-jego głos trząsł się.
-Lepiej ja dokończę-powiedziałem.
,, Gdy się zjawili było za późno. Szczeniaki nabite na pale, obok ciała ich matek. Ja ukryłem się z..moją ukochaną w jednej z jaskiń. Konała. Leżała prawie martwa. Gdy odnalazł mnie mój brat było już za późno. Wyszedł z jaskini. Ostatnią chwilę spędziliśmy razem. Nigdy nie zapomnę jej ostatnich słów. Powiedziała:
-Hondo..przepraszam cię i jego
-Kogo?-odparłem wtedy
-Nie dam rady. Spotkamy się kiedyś. Teraz będziemy na ciebie czekać
-Jacy wy?!-nerwy puszczały mi. Byłem bezbronny wobec śmierci
-Ja i twój syn-powiedziała i wydała z siebie ostatnie tchnienie. Popadłem w depresję. Nie wiedziałem co zrobić. Straciłem syna i ukochaną. Ból był nie do zniesienia. Opuściliśmy tamte tereny. Nas dwóch tylko nie straciło życia. A teraz mogę odzyskać Valię(ukochana) i syna. Pojawiła się szansa"-powiedziałem całą historię.
Mishi?
Od Tiny- CD
Co? Ale o co chodziło? Yyy... Trudno. Poleciałam do Rity. Ale gdy leciałam próbowałam sobie przypomnieć co mówiłam... Ale o co chodziło z tym Żartem?! Nic nie rozumiem. Rity jednak nie było i poszłam do Mishi. Też jej nie było! Jakby wszyscy rozpłynęli się w powietrzu. Położyłam się i zaczełam myśleć o co chodziło! Jakby ktoś mówił za mnie. Widziałam jak Michael leży z Hondo, ale nie miałam ochoty podchodzić szłam z spuszczona głowa. Ale on musiał ! Zawołał.
- Pamiętaj!! Popracuj nad żartami.
Ale o co chodzi. Rity nie ma Mishi też?! A Juliett?! Może ona coś wie...
- Same basiory ?! - Krzyknęła- A my to co?! Jesteś BASIOREM ?! Tym pusto głowym stworzeniem natury. Najgłupiej wygląda Hondo! Zobacz sama.
Wtedy coś we mnie podskoczyło. Rozwinęłam skrzydła i poleciałam. Gdzieś zauważyłam Mishi i Hondo.
ALE?! Hondo był z bratem ?! O co tu chodzi. Zleciałam na dół
<Hondo?>
- Pamiętaj!! Popracuj nad żartami.
Ale o co chodzi. Rity nie ma Mishi też?! A Juliett?! Może ona coś wie...
- Same basiory ?! - Krzyknęła- A my to co?! Jesteś BASIOREM ?! Tym pusto głowym stworzeniem natury. Najgłupiej wygląda Hondo! Zobacz sama.
Wtedy coś we mnie podskoczyło. Rozwinęłam skrzydła i poleciałam. Gdzieś zauważyłam Mishi i Hondo.
ALE?! Hondo był z bratem ?! O co tu chodzi. Zleciałam na dół
<Hondo?>
Od Mishi CD do Hondo
-Przykro mi...-Szeptałam
-Może już wrócimy do jaskini?-Zmienił temat
-Dobrze. Ale jeszcze jedna sprawa. Pomożesz mi przy polowaniu? Musimy coś upolować dla watahy.
-Okej
Pobiegliśmy szybko na łąkę. Wypatrzyłam sarnę. Już chciałam się na nią rzucić gdy Hondo mnie zatrzymał.
-Ona jest jeszcze młoda. Daj jej żyć.
Nasze spojrzenia spotkały się na krótką sekundę. Odwróciłam wzrok.
Hondo pokazał mi sarnę, która była już starsza. Upolowaliśmy ją i zanieśliśmy do jaskini.
-Kolacja!-Ryknęłam
Wszyscy zbiegli się do sarny. Jadłam obok Honda. Od czasu do czasu spoglądałam na niego, i miałam wrażenie jakby się uśmiechał.
Potem poszliśmy spać. Basiory do swojej i wadery również do swojej.
Nie mogłam spać. Wyszłam na skalną półkę i patrzyłam na gwiazdy. Poczułam czyiś oddech na moim karku. Odwróciłam łeb. Hondo. Spod niebieskiej grzywki wyłoniły się jego oczy.
-Znasz się na gwiazdach?-Spytał mnie
Siedzieliśmy tak i oglądaliśmy gwiazdy. Tłumaczyłam mu wszystko o nich. Uśmiechał się do mnie.
Poczułam, że naprawdę polubiłam Honda. Położyłam się, lecz Hondo wpatrywał się w gwiazdy.
Zasnęłam. Obudziłam się w swojej jaskini.
Wyszłam na zewnątrz. Nikogo nie było. Mech łaskotał mnie w łapy. Pobiegłam nad jezioro żeby się napić. Powoli wchodziłam do wody. Zanurzyłam się. To pewnie będzie ostatnia kąpiel w tym roku, bo nadchodzi zima. Wynurzyłam się łapiąc powietrze. Wróciłam do jaskini. Teraz nikogo nie było. Wzięłam się za poszukiwanie Tiny, lecz jej nie znalazłam. Michaela również nie widziałam. Juliett jadła wczorajszą sarnę. Postanowiłam pójść na spacer do lasu. Ominęłam jezioro i łąkę. Mijając wielką skałę zauważyłam Honda. Ciepło mi się zrobiło na sercu. Lubiłam go. Podbiegłam do niego. Korzystał ze swoich mocy.
-O, cześć-Mruknął nie patrząc na mnie
-Witaj. Co robisz?
<Hondo?>
-Może już wrócimy do jaskini?-Zmienił temat
-Dobrze. Ale jeszcze jedna sprawa. Pomożesz mi przy polowaniu? Musimy coś upolować dla watahy.
-Okej
Pobiegliśmy szybko na łąkę. Wypatrzyłam sarnę. Już chciałam się na nią rzucić gdy Hondo mnie zatrzymał.
-Ona jest jeszcze młoda. Daj jej żyć.
Nasze spojrzenia spotkały się na krótką sekundę. Odwróciłam wzrok.
Hondo pokazał mi sarnę, która była już starsza. Upolowaliśmy ją i zanieśliśmy do jaskini.
-Kolacja!-Ryknęłam
Wszyscy zbiegli się do sarny. Jadłam obok Honda. Od czasu do czasu spoglądałam na niego, i miałam wrażenie jakby się uśmiechał.
Potem poszliśmy spać. Basiory do swojej i wadery również do swojej.
Nie mogłam spać. Wyszłam na skalną półkę i patrzyłam na gwiazdy. Poczułam czyiś oddech na moim karku. Odwróciłam łeb. Hondo. Spod niebieskiej grzywki wyłoniły się jego oczy.
-Znasz się na gwiazdach?-Spytał mnie
Siedzieliśmy tak i oglądaliśmy gwiazdy. Tłumaczyłam mu wszystko o nich. Uśmiechał się do mnie.
Poczułam, że naprawdę polubiłam Honda. Położyłam się, lecz Hondo wpatrywał się w gwiazdy.
Zasnęłam. Obudziłam się w swojej jaskini.
Wyszłam na zewnątrz. Nikogo nie było. Mech łaskotał mnie w łapy. Pobiegłam nad jezioro żeby się napić. Powoli wchodziłam do wody. Zanurzyłam się. To pewnie będzie ostatnia kąpiel w tym roku, bo nadchodzi zima. Wynurzyłam się łapiąc powietrze. Wróciłam do jaskini. Teraz nikogo nie było. Wzięłam się za poszukiwanie Tiny, lecz jej nie znalazłam. Michaela również nie widziałam. Juliett jadła wczorajszą sarnę. Postanowiłam pójść na spacer do lasu. Ominęłam jezioro i łąkę. Mijając wielką skałę zauważyłam Honda. Ciepło mi się zrobiło na sercu. Lubiłam go. Podbiegłam do niego. Korzystał ze swoich mocy.
-O, cześć-Mruknął nie patrząc na mnie
-Witaj. Co robisz?
<Hondo?>
Od Hondo-cd Tiny
Nie wiedziałem co powiedzieć
-Dobry żart, ale nie udał ci się-powiedziałem i spróbowałem się uśmiechnąć-Bardziej bym uwierzył gdybyśmy znali się dłużej niż dzień-zaśmiałem się na siłę. Pamiętam co było kilka lat temu. Jednodniowa znajomość zakończyła się miłością, a potem śmiercią ukochanej osoby.
-Ale-znowu się za jąkała
-Nie ważne. Popracuj nad kawałami, a osiągniesz szczyt, ale pamiętaj o czasie. Musisz żartować w odpowiedniej chwili. A teraz muszę lecieć do brata. Do widzenia-powiedziałem i kwoczyłem na smoczycę. Poleciałem w górę i zniknąłem. Rozpłynąłem się w powietrzu.
Po jakimś czasie zobaczyłem brata
-Michaael? Coś się stało? Usłyszałem twoją wiadomość.(czytanie w myślach)-powiedziałem gdy byłem już u niego w jaskini
-Coś poważnego-odparł mój brat
Tina?
-Dobry żart, ale nie udał ci się-powiedziałem i spróbowałem się uśmiechnąć-Bardziej bym uwierzył gdybyśmy znali się dłużej niż dzień-zaśmiałem się na siłę. Pamiętam co było kilka lat temu. Jednodniowa znajomość zakończyła się miłością, a potem śmiercią ukochanej osoby.
-Ale-znowu się za jąkała
-Nie ważne. Popracuj nad kawałami, a osiągniesz szczyt, ale pamiętaj o czasie. Musisz żartować w odpowiedniej chwili. A teraz muszę lecieć do brata. Do widzenia-powiedziałem i kwoczyłem na smoczycę. Poleciałem w górę i zniknąłem. Rozpłynąłem się w powietrzu.
Po jakimś czasie zobaczyłem brata
-Michaael? Coś się stało? Usłyszałem twoją wiadomość.(czytanie w myślach)-powiedziałem gdy byłem już u niego w jaskini
-Coś poważnego-odparł mój brat
Tina?
Od Tiny-(CD)- do Hondo
- Yyy... Ja.... - Serce waliło mi jak zenitu. Zaniemówiłam. - Bo... Yyy... Jak ci to powiedzieć.
Trudziłam się, a on patrzył się na mnie jak na idiotkę, która nie umie mówić. Otworzyłam lekko usta i w końcu coś powiedziałam.
- Słuchaj... Wiem, że... może... - Ah.... Mówiłam z trudem nie wiem co się dzieje.- To dla mnie trudne jeszcze nikomu tego nie mówiła, ale ...
W końcu to powiedziałam ! Mianowicie " ZAKOCHAŁAM SIĘ PRZEZ DUŻE Z"
Jego reakcja raczej nie była dobra. Tym razem Hondo zaniemówił... Może to było za wcześnie?! Jaka ja jestem głupia..
<HONDO??? >
Trudziłam się, a on patrzył się na mnie jak na idiotkę, która nie umie mówić. Otworzyłam lekko usta i w końcu coś powiedziałam.
- Słuchaj... Wiem, że... może... - Ah.... Mówiłam z trudem nie wiem co się dzieje.- To dla mnie trudne jeszcze nikomu tego nie mówiła, ale ...
W końcu to powiedziałam ! Mianowicie " ZAKOCHAŁAM SIĘ PRZEZ DUŻE Z"
Jego reakcja raczej nie była dobra. Tym razem Hondo zaniemówił... Może to było za wcześnie?! Jaka ja jestem głupia..
<HONDO??? >
Od Hondo-cd Mishi
-Nie ma za co-powiedziałem i oparłem się o pobliskie drzewo
Nie miało już dla mnie znaczenia czy coś zrobiłem czy nie. Po prostu odreagowywałem na wspomnienia
Mishi?
Od Hondo-cd Tiny
Popatrzyłem na waderę tak jak mój brat patrzy teraz na świat. Z bólem. Już na początku tej dłuższej histori było mi trudno mówić. A przecież to nie ja straciłem najwięcej. Ja byłem Omegą. To nie ja zawiodłem jak to nazywa Michela wszystkich. Pomyślałem, ze lepiej będzie jeżeli przestanę o tym myśleć, a poza tym to Michael powinien o tym mówić. Nie ja. Ja i tak straciłem mniej, chodź straciłem wszystko. Spojrzałem na waderę wzrokiem bez życia
-Więc? Co chcesz powiedzieć?
Tina?
Od Tiny- CD
- Ale dlaczego? - Mówiłam z lekkim uśmiechem na ustach...
Popatrzyłam się chwilkę na niego, a ona na mnie. Lecz Hondo szybko odwrócił wzrok.
- No! Hondo! Opowiadaj... - Mówiłam coraz ciszej.
- No okey...
Zaczął opowiadać Historię. Ja patrzyłam się na niego i nagle mu przerwałam.
- Hondo. Yyy.. Ja... Wiesz...
- Co?
- Yyyy...
<Hondo? >
Popatrzyłam się chwilkę na niego, a ona na mnie. Lecz Hondo szybko odwrócił wzrok.
- No! Hondo! Opowiadaj... - Mówiłam coraz ciszej.
- No okey...
Zaczął opowiadać Historię. Ja patrzyłam się na niego i nagle mu przerwałam.
- Hondo. Yyy.. Ja... Wiesz...
- Co?
- Yyyy...
<Hondo? >
Od Hondo-cd Tiny
Powróciłem do tematu smoka
-Tak właściwie to mój brat nad tym wszystkim panuje
-Czym??-odparła szybko
-Smokami. To on z nimi rozmawia i jeździ na nich. A Sunsire zaprzyjaźniła się ze mną poprzez mojego brata. Gdy wyruszył na wojnę chciał aby chroniła poprzednią watahę gdy on będzie daleko. W końcu opuszczał bliskich aby ich chronić. Ta historia jest dłuższa, ale nie powinienem o niej mówić
Tina?
Od Mishi CD do Hondo
Zarumieniłam się.
-Ojej... dziękuje.- Odebrałam kwiat od basiora
Ten tylko uśmiechnął się. Szkoda że ja nie umiałam być taka pogodna i przyjazna. Pragnęłam to zmienić. Może od Honda czegoś się nauczę?
-Jeśli chcesz możemy iść do portalu i... zobaczyć przyszłość? Nie widziałam przyszłości, ale może ty byś chciał coś zobaczyć?
Stworzyłam portal. Był takim sam. Jajowaty, biało fioletowy.
-To jak? Skaczemy?
<Hondo? Znowu weny braak :(( ?>
-Ojej... dziękuje.- Odebrałam kwiat od basiora
Ten tylko uśmiechnął się. Szkoda że ja nie umiałam być taka pogodna i przyjazna. Pragnęłam to zmienić. Może od Honda czegoś się nauczę?
-Jeśli chcesz możemy iść do portalu i... zobaczyć przyszłość? Nie widziałam przyszłości, ale może ty byś chciał coś zobaczyć?
Stworzyłam portal. Był takim sam. Jajowaty, biało fioletowy.
-To jak? Skaczemy?
<Hondo? Znowu weny braak :(( ?>
Od Hondo-cd Mishi
Spojrzałem na waderę.
-I co?-uniosłem elegancko brew
-Kosmos
-Aha, czyli to było tylko po to żebyś tam weszła i zobaczyła jaki masz żywioł
-Chyba tak
-No to jeszcze czekać aż drugi ci się objawi-zaśmiałem się
-A ty jakie masz żywioły?-spytała
-Ja? Dość normalne. Florę i..kryształ-powiedziałem tworząc w ręku tulipan. Miał kwiat z rubinu, a łodygę ze szmaragdów. Szmaragdy!! Podałem waderze kwiat i zaśmiałem się
Mishi?
Sorry, że krótko
-I co?-uniosłem elegancko brew
-Kosmos
-Aha, czyli to było tylko po to żebyś tam weszła i zobaczyła jaki masz żywioł
-Chyba tak
-No to jeszcze czekać aż drugi ci się objawi-zaśmiałem się
-A ty jakie masz żywioły?-spytała
-Ja? Dość normalne. Florę i..kryształ-powiedziałem tworząc w ręku tulipan. Miał kwiat z rubinu, a łodygę ze szmaragdów. Szmaragdy!! Podałem waderze kwiat i zaśmiałem się
Mishi?
Sorry, że krótko
Od Mishi CD do Hondo
-Prawdopodobnie...Dlaczego tak smutasz? :c
-Nie nic...-Mruknął
-Muszę poznać tajemnicę mojego żywiołu-Znowu zmieniłam temat-Wchodzę tam. Albo. No jejuu... Mishi nie bądź strachliwa. A ty jak myślisz Hondo? Wejść?
Zanim zdążył odpowiedzieć wskoczyłam do portalu. Sama z siebie. Instynkt mi kazał. Przeleciałam przez biało-fioletowe coś i znalazłam się w jakiejś krainie... Nie było tu drzew. Wszystko było białe. Była tu lekka mgła. Wiatr. Obejrzałam się za siebie. Był tam portal. Bałam się. Zdawałam sobie sprawę że to niebezpieczne, ale pobiegłam przed siebie. Coś mnie tam ciągnęło. Pomyślałam o gwiazdach. Pojawiły się. Nagle uniosłam się. Nie było tu grawitacji. Czułam jakbym latała. Nagle zobaczyłam na niebie. Moją przeszłość. Zobaczyłam jak wychowywałam się pomiędzy dwoma wilkami. Rosłam. "Oni" odeszli i zostawili mnie. Zobaczyłam teraźniejszość. Nagle obraz się zmienił. Zobaczyłam rodziców. Powoli się zmieniali. W... gwiazdy.
Czyli te gwiazdy które przywołałam to... rodzice?
-Mamo! Tato!-Zawyłam
Dwie gwiazdy na niebie się lekko zaświeciły. Popłakałam się.
Wiedziałam.
Mój żywioł to kosmos.
Powoli ruszyłam do portalu i znów wylądowałam na ziemi.
<Hondo?>
-Nie nic...-Mruknął
-Muszę poznać tajemnicę mojego żywiołu-Znowu zmieniłam temat-Wchodzę tam. Albo. No jejuu... Mishi nie bądź strachliwa. A ty jak myślisz Hondo? Wejść?
Zanim zdążył odpowiedzieć wskoczyłam do portalu. Sama z siebie. Instynkt mi kazał. Przeleciałam przez biało-fioletowe coś i znalazłam się w jakiejś krainie... Nie było tu drzew. Wszystko było białe. Była tu lekka mgła. Wiatr. Obejrzałam się za siebie. Był tam portal. Bałam się. Zdawałam sobie sprawę że to niebezpieczne, ale pobiegłam przed siebie. Coś mnie tam ciągnęło. Pomyślałam o gwiazdach. Pojawiły się. Nagle uniosłam się. Nie było tu grawitacji. Czułam jakbym latała. Nagle zobaczyłam na niebie. Moją przeszłość. Zobaczyłam jak wychowywałam się pomiędzy dwoma wilkami. Rosłam. "Oni" odeszli i zostawili mnie. Zobaczyłam teraźniejszość. Nagle obraz się zmienił. Zobaczyłam rodziców. Powoli się zmieniali. W... gwiazdy.
Czyli te gwiazdy które przywołałam to... rodzice?
-Mamo! Tato!-Zawyłam
Dwie gwiazdy na niebie się lekko zaświeciły. Popłakałam się.
Wiedziałam.
Mój żywioł to kosmos.
Powoli ruszyłam do portalu i znów wylądowałam na ziemi.
<Hondo?>
Od Hondo-cd Mishi
-Nie no. Na pewno od tak możesz kontrolować wyrwę czasoprzestrzenną czy wymiarową. To na pewno sprawa genów!-powiedziałem z lekkim śmiechem
-Wyrwa czasoprzestrzenna lub wymiarowa?
-No tak. Pewna osobą, bardzo mi bliska panowała nad tymi dwiema mocami. Moc czasu i wymiaru. Ale można mieć tylko moc do jednego wymiaru. Ale to pomińmy-powiedziałem i na myśl o pewnej osobie od razu się zasmuciłem... -Może będziesz miała moc czasu lub jakiegoś jednego wymiaru.
Mishi?
Od Mishi do Hondo
Zaśmiałam się. Nigdy żaden basior mi nie zaproponował wyboru.
Gdy już się opanowałam zdecydowałam:
-Może... hmm... kurczę. Jakby ci to pokazać...
-Co?
-Mam problem... odkrywam moce. I oczywiście swój żywioł.
-Umiesz coś?-Spytał
-No... można tak powiedzieć...
Stworzyłam portal. Często to robiłam, ale nigdy nie wchodziłam do niego.
-Jak myślisz... czy ta "moc"- o ile jest to moc jest związana z żywiołem? Czy to może geny?
<Hondo? ;) >
Gdy już się opanowałam zdecydowałam:
-Może... hmm... kurczę. Jakby ci to pokazać...
-Co?
-Mam problem... odkrywam moce. I oczywiście swój żywioł.
-Umiesz coś?-Spytał
-No... można tak powiedzieć...
Stworzyłam portal. Często to robiłam, ale nigdy nie wchodziłam do niego.
-Jak myślisz... czy ta "moc"- o ile jest to moc jest związana z żywiołem? Czy to może geny?
<Hondo? ;) >
Od Hondo-cd Mishi
-Eee.. No dobra-odparłem po chwili. Poczułem się lekko zdezorientowany. Wadera nagle zmieniła temat. -Fajna sierść-zacząłem swoją starą gatkę. Zaczęła się zabawa!
Wadera uniosła tylko brew.
-Nieważne-powiedziałem i lekko się zaśmiałem
-To gdzie idziemy?-powiedziała. Chyba znowu chciała zmienić temat i myślała, że tego nie zauważę.
-Zależy gdzie dama proponuje-powiedziałem i zaśmiałem się. Tryb zabawny romantyk włączony ...
<Mishi? Weno wróć!!>
Od Tiny- CD
- Dobra jesteś niezły. Ale to stworzenie jest piękne. - Popatrzyłam w oczy wielkiego zwierzęcia.
Hondo popatrzył się na mnie i...Robiło się jasno?! Co?!
- Wychodzi słońce!- Lekko uśmiechał się Hondo.
Powiedzieć mu czy nie... I nie chodzi o to głupie słońce... Powiedzieć czy nie?! Ah!! Mój mózg szwankuje.
<Hondo? Sory, że tak krótko>
Hondo popatrzył się na mnie i...Robiło się jasno?! Co?!
- Wychodzi słońce!- Lekko uśmiechał się Hondo.
Powiedzieć mu czy nie... I nie chodzi o to głupie słońce... Powiedzieć czy nie?! Ah!! Mój mózg szwankuje.
<Hondo? Sory, że tak krótko>
Od Hondo-cd Tiny
-Skoro tak mówisz-powiedziałem. Kto pierwszy doleci do Jeziora-powiedziałem
-Nie masz skrzydeł-zaśmiała się i była pewna wygranej
-Może-powiedziałem. -Start!-zaczęliśmy się ścigać. Po pewnym czasie stanąłem. Zawołałem Sunsire. Smoczyca wylądowała przede mną. Wskoczyłem na jej grzbiet i raz dwa wyprzedziłem Tinę. Wygrałem!
-I co?-teraz ja zaśmiałem się jej w twarz a na koniec zrobiłem mały uśmieszek pokazując białe zęby
<Tina>
niedziela, 21 grudnia 2014
Od Tiny- CD
- Okey... - Powiedziałam nie zważając na jego słowa.- Ścigamy się kto pierwszy w jaskini?!
- Tak! Raz, Dwa, Trzy.... START!
Hondo tak popędził, że się za nim kurzyło. Ale i tak byłam pierwsza użyłam tajnej sztuczki.... "MOICH SKRZYDEŁ"
- Nie Fair! Oszukiwałaś ...
- Nie ustalaliśmy zasad - Odpowiedziałam na jego grymasy szczeniaka i zaśmiałam mu się prosto w twarz...
<Hondo?>
- Tak! Raz, Dwa, Trzy.... START!
Hondo tak popędził, że się za nim kurzyło. Ale i tak byłam pierwsza użyłam tajnej sztuczki.... "MOICH SKRZYDEŁ"
- Nie Fair! Oszukiwałaś ...
- Nie ustalaliśmy zasad - Odpowiedziałam na jego grymasy szczeniaka i zaśmiałam mu się prosto w twarz...
<Hondo?>
Od Hondo- CD Tiny
-Mam dla ciebie jeszcze ostrzeżenie-powiedziałem i popatrzyłem na niższą
ode mnie, skrzydlatą waderę o białej sierści.
-Hm?-odparła krótko
-Wiesz. Nie zawsze moce są oswojone do końca. Nigdy nie należy im ufać zaraz po rzekomym opanowaniu. Czasami może nam się to tylko wydawać. Dlatego uważaj-powiedziałem i uśmiechnąłem się do niej
Tina?
-Hm?-odparła krótko
-Wiesz. Nie zawsze moce są oswojone do końca. Nigdy nie należy im ufać zaraz po rzekomym opanowaniu. Czasami może nam się to tylko wydawać. Dlatego uważaj-powiedziałem i uśmiechnąłem się do niej
Tina?
Od Tiny-CD
W końcu oswoiłam swoje moce i zeszłam na ziemie. Lecz czułam się dziwnie. Moje serce lekko drgało... Patrzyłam się na Hondo z niedowierzaniem...
- Myślę, że możemy już iść...- Rumieniłam się i mamrotałam coś pod nosem...
- No, chyba.
<Hondo? Sorki, ze tak krótko>
- Myślę, że możemy już iść...- Rumieniłam się i mamrotałam coś pod nosem...
- No, chyba.
<Hondo? Sorki, ze tak krótko>
Od Hondo-cd Tiny
Patrzyłem jak wadera robi "coś" ze swoim żywiołem. Zeskoczyłem 10 metrów w dół z planety i wylądowałem elegancko. Musiałą sama się opanować. Inaczej nigdy jej się nie uda. Położyłem się na ziemi. Zrobiłem dookoła siebie tarczę ze szmaragdu i patrzyłem co wyprawia młoda wadera
Tina?
Od Mishi do Hondo
Nudziłam się ;/ Tiny nie było, bo polowała. Nowych członków też nie widziałam. Dumałam tak sobie spacerując i nagle wpadłam na wilka.
Oczywiście jak to ja, byłam wściekła. Jednak nie pokazałam tego.
-Cześć-Powiedział wilk
-H-hej...-Mruknęłam patrząc na niego
Nigdy nie umiałam patrzeć w oczy. Bałam się tego.
-Jestem Mishi. A ty?
-Hondo-Odparł
-Przepraszam, że na ciebie wpadłam
-Spoko-Uśmiechnął się
Ojej, mózg mi wysiadł. Prawie się przewróciłam. Jeszcze nie widziałam żebym się tak zachowywała.
Jednak Hondo zaśmiał się tylko. Szybko zmieniłam temat.
-Eee... przejdziemy się gdzieś? Nie żebym wiesz... Ale chcę poznać nowych członków.
<Hondo? Brak weeny ;___; >
Od Tiny- CD
Unieśliśmy się w górę, a ze mną zaczęły dziać się dziwne rzeczy. To znowu mój żywioł!
- Teraz się bój. Moje moce znowu wstają! Nie umiem ich kontrolować. Nawet nie wiem jakie one są.
Wtedy zaświeciłam się na czerwono i kolor nagle zmienił się na zielony i tak co chwile..
- Twoje moce to Natura i... - Powiedział - i.... Nie wiem co oznacza kolor czerwony!
- Ja też nie!
Nagle zobaczyłam, że mój amulet się świeci!
- Już wiem... - Westchnęłam
- Co? ja nadal nie wiem ...
- Yhh... Jak by ci to powiedzieć? Na razie nic ci nie powiem wybacz.
Wtedy woda z wodospadu podniosła się pod wpływem mojej mocy z natury i opadła...
<Hondo? >
- Teraz się bój. Moje moce znowu wstają! Nie umiem ich kontrolować. Nawet nie wiem jakie one są.
Wtedy zaświeciłam się na czerwono i kolor nagle zmienił się na zielony i tak co chwile..
- Twoje moce to Natura i... - Powiedział - i.... Nie wiem co oznacza kolor czerwony!
- Ja też nie!
Nagle zobaczyłam, że mój amulet się świeci!
- Już wiem... - Westchnęłam
- Co? ja nadal nie wiem ...
- Yhh... Jak by ci to powiedzieć? Na razie nic ci nie powiem wybacz.
Wtedy woda z wodospadu podniosła się pod wpływem mojej mocy z natury i opadła...
<Hondo? >
Od Hondo-cd Tiny
Usiadłem na jednym z kamieni i teraz spojrzałem na mój obraz. Skupiłem się
-Mogłabyś się odsunąć?
-Jasne-odsunęła się- Co chcesz zrobić?-spytała, a ja trzasnąłem piorunem w mój obraz. Sprawiłem aby stał się realistyczny.
-Wskakuj-powiedziałem wskakując na Marsa. Wadera niechętnie, ale jakoś wskoczyła na Wenus. Planety uniosły się wyżej
<Tina?>
-Mogłabyś się odsunąć?
-Jasne-odsunęła się- Co chcesz zrobić?-spytała, a ja trzasnąłem piorunem w mój obraz. Sprawiłem aby stał się realistyczny.
-Wskakuj-powiedziałem wskakując na Marsa. Wadera niechętnie, ale jakoś wskoczyła na Wenus. Planety uniosły się wyżej
<Tina?>
Od Tiny- CD
- Tak.. To znaczy coś mi świta... - Odpowiedziałam z rumieńcami na twarzy..
On prawie wszystko wie?? A ja jestem małym szczeniakiem... Właśnie tak się czuję...
- Tylko spójrz...- Westchną Hondo. - Te gwiazdy układają się w Afrodytę i Aresa.
Spojrzał na mnie, a ja nie wiedziałam co mówić..
- No .. yyy... tak ??
Dziwnie czuje się w towarzystwie Hondo... Nie wiem o co chodzi...
<Hondo?>
On prawie wszystko wie?? A ja jestem małym szczeniakiem... Właśnie tak się czuję...
- Tylko spójrz...- Westchną Hondo. - Te gwiazdy układają się w Afrodytę i Aresa.
Spojrzał na mnie, a ja nie wiedziałam co mówić..
- No .. yyy... tak ??
Dziwnie czuje się w towarzystwie Hondo... Nie wiem o co chodzi...
<Hondo?>
Od Hondo- CD Tiny
Zaśmiałem się cicho
-A z czego się teraz śmiejesz?-uniosła brew
-Nie, nic. Po prostu przypomina mi się że Mars to też nazwa Aresa, wiesz greckiego boga, ale nie umiem sobie przypomnieć jednego
-Czego?
-Wenus. Byłąby to afrodyta? Wiesz może?
<Tina?>
-A z czego się teraz śmiejesz?-uniosła brew
-Nie, nic. Po prostu przypomina mi się że Mars to też nazwa Aresa, wiesz greckiego boga, ale nie umiem sobie przypomnieć jednego
-Czego?
-Wenus. Byłąby to afrodyta? Wiesz może?
<Tina?>
Od Tiny- CD
-Hondo! Przestań się bawić..- Z uśmiechem na ustach zawołałam do niego. - Musimy już iść.
- Chwilkę!
Skoro krzykną chwilkę... Położyłam się na kamieniu i zamknęłam oczy... Zaczęłam marzyć. Otworzyłam na chwilkę oko i pomyślałam jak Hondo się fajnie bawi... Podeszłam i spytałam:
- Co robisz?
- Aktualnie robię planetę Venus. Wiesz, że z tej planety podobno pochodzą wadery. A z Marsa Basiory.
- Nie wiedziałam. To jest bardzo in... ciekawe ... - Zabrakło mi po prostu słów.
Nie dość, że słodki to mądry... Ahh!! Znowu !! Mój mózg zwariował... Chyba, że serce..
<Hondo??>
- Chwilkę!
Skoro krzykną chwilkę... Położyłam się na kamieniu i zamknęłam oczy... Zaczęłam marzyć. Otworzyłam na chwilkę oko i pomyślałam jak Hondo się fajnie bawi... Podeszłam i spytałam:
- Co robisz?
- Aktualnie robię planetę Venus. Wiesz, że z tej planety podobno pochodzą wadery. A z Marsa Basiory.
- Nie wiedziałam. To jest bardzo in... ciekawe ... - Zabrakło mi po prostu słów.
Nie dość, że słodki to mądry... Ahh!! Znowu !! Mój mózg zwariował... Chyba, że serce..
<Hondo??>
Od Hondo-cd Tiny
Wziąłem kilka kamieni i zrobiłem z nich kryształy-szmaragdy. Te
drogocenne kamienie były moimi ulubionymi. Wrzucałem kilka do wodospadu,
a resztę chowałem gdzie się dało. Błyszczały, były po prostu piękne.
Uwielbiam szmaragdy! Można rzecz uzależnienie od nich. Oj tam oj tam.
Stworzyłem też kilka innych kamieni. Rubiny, lazurytu, ametysty.
Wszelkie kamienie. Układałem z nich wszelakie obrazy
<Tina??>
<Tina??>
Od Tiny- CD
Gdy doszliśmy odsunęłam zarośla. Był tam piękny wodospad, wokół świetliki. Gdy spojrzałeś w niebo widziałeś piękny księżyc. Wodospad był ukryty w wulkanie. Spokojnie był on nie aktywny od ponad miliona lat. Ludzie, którzy przychodzą badać to miejsce twierdzą, że nigdy się nie uruchomi.
- Ale pięknie - Szepną do mojego ucha Hondo.
- Wiem- Uśmiechnęłam się do niego.
Hondo wpadł w "SZAŁ" zadowolenia. Był taki zabawny i uroczy! Ah!! Znowu te myśli... Zamknijcie się w końcu... Hondo na szczęście nie czyta w myślach...
<Hondo?>
- Ale pięknie - Szepną do mojego ucha Hondo.
- Wiem- Uśmiechnęłam się do niego.
Hondo wpadł w "SZAŁ" zadowolenia. Był taki zabawny i uroczy! Ah!! Znowu te myśli... Zamknijcie się w końcu... Hondo na szczęście nie czyta w myślach...
<Hondo?>
Od Hondo-cd Tiny
-Aham- powiedziałem i zignorowałem to. Po jakimś czasie wstałem jednak i
poszedłem za waderą.-Gdzie mnie tak właściwie prowadzisz?
-Zobaczysz
-Ale co-uśmiechnąłem się do niej
-Niespodzianka!
-A jaka?!-powiedziałem. Chciałem spróbować ją trochę wkurzyć.
<Tina??>
-Zobaczysz
-Ale co-uśmiechnąłem się do niej
-Niespodzianka!
-A jaka?!-powiedziałem. Chciałem spróbować ją trochę wkurzyć.
<Tina??>
Od Tiny- CD
Hondo znów patrzy się w gwiazdy. Wygląda przy tym tak słodko... Ah! Nie myśl tak...
- Hondo! Choć! - Krzyknęłam raz, drugi, trzeci, a on się nie ruszył z miejsca.
Podbiegłam do niego i zapytałam :
- Hondo?! Czy ty się dobrze czujesz?!
- Tak.. Tak!- Odpowiedział patrząc na mnie krzywo.
- Słuchaj. Tu nie wolno za dużo się patrzeć w gwiazdy. - Westchnęłam.
<Hondo? Wybacz, że tak krótko>
- Hondo! Choć! - Krzyknęłam raz, drugi, trzeci, a on się nie ruszył z miejsca.
Podbiegłam do niego i zapytałam :
- Hondo?! Czy ty się dobrze czujesz?!
- Tak.. Tak!- Odpowiedział patrząc na mnie krzywo.
- Słuchaj. Tu nie wolno za dużo się patrzeć w gwiazdy. - Westchnęłam.
<Hondo? Wybacz, że tak krótko>
Od Hondo-cd Tiny
-To chodźmy-powiedziała.
Zaczęła iść w kierunku jaskiń. Jakby coś ją goniło. Eh. Dlaczego ciągle wzdycham?! Eh..Dobra. Popatrzyłem na niebo. Było zachmurzone. Dobrze, że były to burzowe chmury. Chciałem zobaczyć gwiazdy więc swoją mocą po prostu je przegnałem. Zobaczyłem pewien gwiazdozbiór. Był to Perseusz z zakrzywionym mieczem i głową Meduzy. W końcu doszliśmy do jaskiń.
<Tina?>
Zaczęła iść w kierunku jaskiń. Jakby coś ją goniło. Eh. Dlaczego ciągle wzdycham?! Eh..Dobra. Popatrzyłem na niebo. Było zachmurzone. Dobrze, że były to burzowe chmury. Chciałem zobaczyć gwiazdy więc swoją mocą po prostu je przegnałem. Zobaczyłem pewien gwiazdozbiór. Był to Perseusz z zakrzywionym mieczem i głową Meduzy. W końcu doszliśmy do jaskiń.
<Tina?>
Od Tiny- CD
- Dzięki... - powiedziałam- Może już wrócimy?
- Nie. Idźmy dalej. Chciałbym wiedzieć gdzie można się kąpać. Gdzie są łąki. Mnustwa rzeczy jeszcze nie wiemy!- Powiedział z uśmiechem na ustach Hondo.
- A idźcie! Ja wracam- Westchną Michael.
Poszliśmy z Hondo na łąkę. Były tam piękne różnokolorowe motyle. Robiło się późno i świetliki pięknie świeciły.
- Hondo... Może teraz wrócimy.- Namawiałam go, ale był tak wpatrzony w piękny zachód słońca.
Usiadłam i zaczęłam się wpatrywać. Słońce zmieniało się delikatnie w Księżyc. Czyli Bóg Nocy wstaje, a Bóg Dnia jakby "idzie spać". Hondo usiadł obok i powiedział, że chyba możemy już wracać.
<Hondo?>
- Nie. Idźmy dalej. Chciałbym wiedzieć gdzie można się kąpać. Gdzie są łąki. Mnustwa rzeczy jeszcze nie wiemy!- Powiedział z uśmiechem na ustach Hondo.
- A idźcie! Ja wracam- Westchną Michael.
Poszliśmy z Hondo na łąkę. Były tam piękne różnokolorowe motyle. Robiło się późno i świetliki pięknie świeciły.
- Hondo... Może teraz wrócimy.- Namawiałam go, ale był tak wpatrzony w piękny zachód słońca.
Usiadłam i zaczęłam się wpatrywać. Słońce zmieniało się delikatnie w Księżyc. Czyli Bóg Nocy wstaje, a Bóg Dnia jakby "idzie spać". Hondo usiadł obok i powiedział, że chyba możemy już wracać.
<Hondo?>
Od Hondo- CD Tiny
Ech, podszedłem do małego stworzonka pierwszy. Wiedziałem, że brat
wolałby się pozbyć tego czegoś. Wyciągnąłem do niego łapę. Wąż syknął.
Odsyknąłem. Małe ślizgie stworzenie schowało się w zarośla
-Nie trzeba zabijać
-Ty nie wiesz co to zabijanie-odparł
-A ty niby wiesz?-powiedziałem i potrąciłem go lekko. Popatrzył na mnie jak na debila
-Więcej od ciebie-rzekł. Spuściłem łeb. Przypomniał mi. No bo oczywiście. On poszedł walczyć, a ja? Zostałem w domu. Eh. No dobra
-To tylko zwykła żmija-powiedziałem zwracając się już do wadery, aby uniknąć wzroku brata
<Tina?>
-Nie trzeba zabijać
-Ty nie wiesz co to zabijanie-odparł
-A ty niby wiesz?-powiedziałem i potrąciłem go lekko. Popatrzył na mnie jak na debila
-Więcej od ciebie-rzekł. Spuściłem łeb. Przypomniał mi. No bo oczywiście. On poszedł walczyć, a ja? Zostałem w domu. Eh. No dobra
-To tylko zwykła żmija-powiedziałem zwracając się już do wadery, aby uniknąć wzroku brata
<Tina?>
Od Tiny- Przełamanie strachu
Szłam z Hondo i Michaelem. Po prostu oprowadzałam ich po nowych terenach.
- Jak wam się tu podoba?- Powiedziałam gdy na chwilę zatrzymaliśmy się przy wodopoju.
- Myślę, że dobrze! - krzykną Hondo.
Michael miał dziwny wyraz na twarzy. Postanowiłam im się z czegoś zwierzyć. Przecierz należą do watahy.
- Bo ja strasznie boje się węży. A widzę tu jednego. Zróbcie coś z nim!!!- Stałam jak posąg, przestraszona i wrzasnęłam.
Oczywiście jak to Basiory wpadli w śmiech!! Bo oni to się niczego nie boją...
<Hondo? Dokończ>
- Jak wam się tu podoba?- Powiedziałam gdy na chwilę zatrzymaliśmy się przy wodopoju.
- Myślę, że dobrze! - krzykną Hondo.
Michael miał dziwny wyraz na twarzy. Postanowiłam im się z czegoś zwierzyć. Przecierz należą do watahy.
- Bo ja strasznie boje się węży. A widzę tu jednego. Zróbcie coś z nim!!!- Stałam jak posąg, przestraszona i wrzasnęłam.
Oczywiście jak to Basiory wpadli w śmiech!! Bo oni to się niczego nie boją...
<Hondo? Dokończ>
Od Tiny do Mishi
- Tina? Czy to ty?! - Powiedziała nieznana mi osoba.
-Yyy... Tak to ja... ale kim jesteś?! - Zaniepokojonym głosem mówię patrząc jej w oczy.
- To ja Rita!!
Popatrzyłam się chwile na wilczyce, która stała przede mną. I wtedy zrozumiałam... To jest Rita! Ta Rita! Moja siostra!!
Od teraz Rita jest w watasze.
<Koniec ;__;>
-Yyy... Tak to ja... ale kim jesteś?! - Zaniepokojonym głosem mówię patrząc jej w oczy.
- To ja Rita!!
Popatrzyłam się chwile na wilczyce, która stała przede mną. I wtedy zrozumiałam... To jest Rita! Ta Rita! Moja siostra!!
Od teraz Rita jest w watasze.
<Koniec ;__;>
Od Mishi do Tiny
-Nie wiem...-Mruknęłam-Miałaś kiedyś chłopaków?
-Ekhm... tak-Zarumieniła się
-To pewnie on-Stwierdziłam
-Nie sądzę... on ma już nową dziewczynę.
-Może ktoś z rodziny?
-Niee... chyba nie.-Mówiła
Następnego dnia przyszedł, a raczej przyszła...
<Dokończ. Brak weny ;--; >
-Ekhm... tak-Zarumieniła się
-To pewnie on-Stwierdziłam
-Nie sądzę... on ma już nową dziewczynę.
-Może ktoś z rodziny?
-Niee... chyba nie.-Mówiła
Następnego dnia przyszedł, a raczej przyszła...
<Dokończ. Brak weny ;--; >
Od Tiny Do Mishi
Gdy wróciłyśmy Juliett napawała się pięknymi gwiazdami. "Już za niedługo Wilcze Narodzenie" - pomyślałam. A ja wciąż nie mam prezentów. Lecz przejdźmy do rzeczy. Popatrzyłam się chwilę i weszłam do Jaskini. Znalazłam tam kartkę z napisem: " Za niedługo przybędę-Kocham". Tylko od kogo to i po co? Poszłam do Mishi i zapytałam od kogo to może być.
<Mishi dokończ>
<Mishi dokończ>
Od Mishi do Tiny
Pobiegłam do jaskini. Czekała tam na mnie Juliett. Chciała wiedzieć gdzie znajduje się jezioro. Zaprowadziłam ją tam. Gdy Juliett już leżała na plaży, odeszłam. Nagle zauważyłam Tinę. Płakała. Przewróciłam oczami i podeszłam do niej.
-Ej no, weź... nie wiedziałam że jesteś taka... wrażliwa.
-Aha... Yyy...
-Tak?
-Nie nic...
-Sorry, ale jestem nerwowa.
-Ah... nie wiedziałam-Mruknęła
-Mhh...
-Przepraszam że cię tak dręczyłam...
-Już okej...-Przytuliłam ją spięta
-To... zostaniemy przyjaciółkami?
-Może
-Super- Uściskała mnie
Ona rozumie słowo "może" jako "tak"???
Wracając do jaskini podsunęła mi kilka dobrych pomysłów.
Pomysłowa to ona jest...
<Dokończ :)>
-Ej no, weź... nie wiedziałam że jesteś taka... wrażliwa.
-Aha... Yyy...
-Tak?
-Nie nic...
-Sorry, ale jestem nerwowa.
-Ah... nie wiedziałam-Mruknęła
-Mhh...
-Przepraszam że cię tak dręczyłam...
-Już okej...-Przytuliłam ją spięta
-To... zostaniemy przyjaciółkami?
-Może
-Super- Uściskała mnie
Ona rozumie słowo "może" jako "tak"???
Wracając do jaskini podsunęła mi kilka dobrych pomysłów.
Pomysłowa to ona jest...
<Dokończ :)>
Od Tiny do Mishi
Gdy odeszłam, zrozumiałam. Wzięłam głęboki oddech i myślałam. Czy jestem aż tak do bani? Serio? Popędziłam nad Jezioro Łagodne. W końcu dotarłam.... To było to mniejsce, ale... NIE!!! Pusto... Nie ma tam mojego symbolu "Sióstr". Mojego starego i dobrego przyjaciela. Moje łzy mogły by zapełnić trzy wielkie kaniony... Otarłam się o drzewo i zasnęłam.
<Mishi dokończ>
<Mishi dokończ>
Od Mishi do Tiny
Nie lubiłam Tiny. Zawsze mówiła BFF, siostrą... Ciągle mnie zagadywała. Nie szukałam przyjaciół. Pewnego dnia zaproponowała sobie zmianę rangi. Nawet nie zdążyłam odpowiedzieć, a ona podskoczyła z radością i zmieniła sobie pozycję. Unikałam jej, jak tylko mogłam. Lecz na każdym kroku wtrącała się. Miałam już dosyć. Gdy znowu mnie zagadała, odwarknęłam "zamknij się". Byłam trochę za ostra, bo oczy Tiny zapełniły się wodą. "Zbyt wrażliwa"-pomyślałam i zostawiłam ją samą.
<Tina dokończ :* Ludzie, tylko nie myślcie sobie że Tina się na serio wtrąciła :D W realu to moja kuzynka i teraz ma na mnie focha ;___; >
<Tina dokończ :* Ludzie, tylko nie myślcie sobie że Tina się na serio wtrąciła :D W realu to moja kuzynka i teraz ma na mnie focha ;___; >
piątek, 19 grudnia 2014
Juliett The Gun
Powitajmy nową wilczycę! Juliett The Gun :)
Więcej o Juliett w zakładce Wilki.
Życzymy miłego pobytu w watasze ;))
Samica Alfa, Mishi :3
Więcej o Juliett w zakładce Wilki.
Życzymy miłego pobytu w watasze ;))
Samica Alfa, Mishi :3
Witajcie!
Zapraszamy do najnowszej watahy!
Dużo przyjemności i radości wniesie nasza wataha do twojego życia. Baw się razem z nami. Pisz opowiadania, zakochuj się, zaprzyjaźnij oraz twórz sobie nieprzyjaznych wrogów.
` Alfy
Dużo przyjemności i radości wniesie nasza wataha do twojego życia. Baw się razem z nami. Pisz opowiadania, zakochuj się, zaprzyjaźnij oraz twórz sobie nieprzyjaznych wrogów.
` Alfy
Subskrybuj:
Posty (Atom)