-Mika ju de sir!-Krzyknął oburzony
-Co?-Mruknęłam
Ze złością potargał sobie uszy i uciekł. Westchnęłam. Znowu. Chcę wyjść. Mam dość.
Stworzyłam portal i nabrałam powietrza. Skoczyłam.
Wszystko wyglądało to wszystko tak samo jak kiedyś. Tylko że nagle... znalazłam się w innej krainie. Ze złością kopnęłam kamyk. Zawyłam. Pobiegłam przed siebie.
<Hondo? Brak weny (znowuu) -.->
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz