Zaczęłam tworzyć z ognia obrazy; kwiaty, feniksy, gwiazdy, smoki... Nie były one trwałe, ale starałam się, żeby były jak najładniejsze. Potem sama otoczyłam się płomieniami. Nie zrobiły mi żadnej krzywdy. Mishi krzyknęła ostrzegawczo.
-Spokojnie. - uśmiechnęłam się i wyszłam z płomieni. - Nic mi nie jest.
Potem zgasiłam ogień i rozjaśniłam polanę, aż Mishi zasłoniła łapą oczy.
-Przepraszam. - mruknęłam. Teraz spróbowałam czegoś nowego. Widziałam jak Mishi tworzy portal i byłam ciekawa, czy świetlny portal mi się uda. Nigdy czegoś takiego nie robiłam. Zamknęłam oczy i dokładnie przypomniałam sobie tamten portal. Przede mną zaczął wirować okrąg światła. Wirował coraz szybciej, aż w końcu wybuchł. Fala uderzeniowa zepchnęła nas kilka metrów w tył.
-Przepraszam - jęknęłam, próbując się podnieść. - Nie wyszło mi.
<Mishi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz