-Ok.- burknąłem i ruszyłem za nią.
Wytropiliśmy stado jeleni. Schowaliśmy się w wysokiej trawie. W odpowiednim momencie wilczyca wystartowała w stronę stada. Chwilę potem wyprzedzałem już ją i wskoczyłem na grzbiet jelenia. Kiara doskoczyła mu do gardła i rozszarpała je.
Zwierzę upadło i chwilę jeszcze się szamotał.
Przyglądałem się jak wadera zaczyna jeść.
-Jak masz na imię?- zapytałem z stąd ni z owąt.
-Kiara, a ty?
-Keiichi.
-Nie jesz?
-Ja na końcu. Zjedz ile chcesz.
-Ok.- odpowiedziała i wróciła do jedzenia.
Położyłem się na plecach i oglądałem przepływające powoli chmury.
Przymknąłem oczy i wszystko teraz było różowe. Gdzie nie gdzie jakaś tęcza, czasem przefrunął jakiś jednorożec.
Otrząsnąłem się i wstałem.
Wytargałem jedną kość i obgryzałem ją.
-Idziemy na Zimową Łąkę?- zapytałem.
<Kiara?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz